Koty - podróżnicy

Figaro

Istnieją koty - podróżnicy, którzy wręcz uwielbiają zwiedzać świat. Takim kotem był Figaro - zwierzak, z którym wychowywałam się w domu rodzinnym. Był kotem w typie rasy perskiej, miał długie futro koloru stalowoszarego i przepiękne, bursztynowe oczy.

Nie miał nic z leniwego kanapowca. Dobrze znosił podróż samochodem, choć w tamtych czasach nie słyszało się o wymogach bezpieczeństwa w transporcie zwierząt. Figaro przesiadywał więc przeważnie na półce nad tylną kanapą auta. Gdy się znudził - przechodził na przedni fotel i układał się na kolanach mamy.

Figaro jeździł z nami wszędzie - do Zakopanego, nad morze do Ustki i na Mazury. Z początku bardzo go pilnowaliśmy - przywiązywaliśmy do długiego sznurka, aby nie uciekł. Jednak w końcu rodzice postanowili dać mu kredyt zaufania. Figaro zaczął chodzić swobodnie w miejscach, które dobrze znał.

Nigdy nie uciekł, ani nie odszedł tak daleko, żebyśmy nie mogli go znaleźć. Z upodobaniem polował na muchy i motyle, wylegiwał się w trawie, wyprawiał na dłuższe spacery. Dzisiaj mam jednak świadomość, jak niebezpieczne były te wycieczki i że mój kot miał w gruncie rzeczy dużo szczęścia, że nigdy nie stała mu się żadna krzywda.

Lukrecja - The Travelcat

Czasy się zmieniły. Świadomość, że kotów nie wolno wypuszczać na dwór samopas, jest coraz większa.Ci, którzy chcą umożliwić kotu kontakt z naturą, uczą je chodzić na smyczy i w szelkach. Jak się okazuje, wiele kotów doskonale się do tego nadaje.

Nieco węższa grupa kocich spacerowiczów organizuje podopiecznemu dalsze wycieczki, a nawet - podróżuje z nim po świecie. Takim kocim globtroterem jest Lukrecja, przepiękna szylkretka, której przygody można śledzić na Facebooku i Instagramie. Jej profile są wypełnione przepięknymi zdjęciami, na których Lukrecja pozuje w rozmaitych okolicznościach przyrody: na łące, nad morzem, w wodzie i na spieczonych słońcem skałach.

Lukrecja ewidentnie jest kotem otwartym, ciekawskim i odważnym. Wycieczki w nieznane są dla niej okazją do eksploracji otoczenia, zbierania nowych doświadczeń. Na fotografiach wygląda na zadowoloną, zaciekawioną, po prostu szczęśliwą. Takiego kota z pewnością warto zabierać na wyjazd wakacyjny, choćby nawet bardzo daleki.

Kotów podobnych do Lukrecji jest więcej. Można je odnaleźć w Internecie. Ich podróże i przygody są z pewnością inspirujące, ale należy pamiętać, że nie każdy kot nadaje się na obieżyświata. Niektóre wręcz odchorowują wyjazdy wakacyjne.

Koci domatorzy

Pusia

Znam przypadki z własnej praktyki behawioralnej, kiedy to wyjazd z kotem w krótką podróż skończył się niezbyt dobrze. Pierwsza historia dotyczy Pusi - kilkuletniej, wykastrowanej kotki, która wyjechała ze swoją opiekunką do domu jej rodziców.

Pusia zmieniła otoczenie z niewielkiego mieszkania w mieście na spory dom z wyjściem do ogrodu w małej miejscowości, w którym podejście do kotów było, nazwijmy to, mniej ortodoksyjne. Kwestie bezpieczeństwa nie były rygorystycznie pilnowane.

W pewnym momencie domownicy zorientowali się, że Pusi nigdzie nie ma. Nie przychodziła na wołanie, nie pojawiła się na posiłek. Zniknęła. Jej opiekunka przeżyła najgorsze 12 godzin w swoim życiu szukając kota w krzakach, piwnicy i na posesjach sąsiadów. W końcu, zrezygnowana, wystawiła przed drzwiami transporter z jedzeniem w środku i czekała.

Rano Pusia znalazła się w transporterze - przerażona i zdezorientowana. Jej opiekunka nie posiadała się ze szczęścia, że historia znalazła pozytywny finał. Noc poza domem odbiła się jednak na stanie psychicznym kotki - stała się strachliwa, wycofana i bardzo ostrożna. Było oczywiste, że przeżyła traumę.

Opiekunka Pusi nie zabierze jej więcej w żadną podróż - boi się ryzykować. Rozumie, że w obcym sobie miejscu nie ma nad wszystkim kontroli, toteż niespodziewany wypadek w postaci ucieczki może się zdarzyć. Ryzyko jest dla niej zbyt wielkim obciążeniem psychicznym, dlatego Pusia będzie zostawała w domu podczas letnich wojaży swej pani. Sprawdź także ten artykuł z poradami, co oznacza miauczenie u kota.

Luna

Przypadek Luny był dość typowy. Kotka wyjechała z opiekunami na urlop do miejsca, gdzie były inne koty i pies. Właściciele byli przekonani, że Luna chętnie “pozna nowe towarzystwo”, więc bez większego zastanowienia pozwalali jej wychodzić z pokoju i wchodzić w kontakt ze wszystkimi lokatorami.

Nie skończyło się to dobrze dla Luny. Koty są zwierzętami terytorialnymi, co oznacza, że kiepsko tolerują intruzów w swoim otoczeniu. Luna była więc atakowana i przeganiana przez pozostałe zwierzęta. Skutkowało to ogromnym stresem, który odczuwali również jej właściciele.

Na szczęście po powrocie do domu Luna nie wykazywała zaburzeń lękowych związanych z traumą, której doświadczyła. Rozwój takich zaburzeń w opisanych okolicznościach nie byłby niczym dziwnym. Dlatego warto trzy razy zastanowić się, czy na pewno chcemy zabierać kota na urlop, a jeśli tak, to jak zamierzamy się nim opiekować.

Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?
Oceń
Dla 95,0% czytelników artykuł okazał się być pomocny