Jak stosować odpowiednie środki

Różne przyczyny i leki


Może jeżeli skupimy się na etiologii Ichtioftiriozy badając makronukleus patogenu, jakim jest orzęsek Ichthyophthirius mutifilis będzie to wyglądało profesjonalnie i fachowo. W niczym nam to jednak nie pomoże gdy nasza ryba dostała kropek i chodzi o to, żeby ich nie było, a nie o to, żeby napisać pracę magisterską z ichtiopatologii.

Nie musimy nawet wiedzieć, czy te kropki to ospa rybia, choroba welwetowa, dziurawka, czy kapilarioza. Wdawanie się w takie szczegóły jest bezcelowe, bo chodzi o efekt, a nie sposób dotarcia do celu. Dlatego najczęściej w akwarystyce nie stosuje się metod konkretnie pod leczenie Cryptobii, albo Chilodonelli, a bardziej takie, które pomogą niezależnie od tego, która z paskud zaatakowała nasze ryby.

Najważniejsza jest ocena kompetencji. Jeżeli czujemy się na tyle pewni, że możemy stwierdzić, co to jest lub może być. Tutaj mamy dostępne trzy „poziomy” oceny naszej wiedzy:

  • Nie wiemy, co to jest, nigdy wcześniej nie spotkaliśmy się z tematem chorób rybek akwariowych i wyłącznie orientacyjnie możemy stwierdzić, czy nasza ryba powinna tak wyglądać, jak wygląda.
  • Wcześniej mieliśmy do czynienia z kropkami lub zmętnieniami, wrzodami na rybach i oceniamy na podstawie wyglądu zewnętrznego i kondycji ryby co teoretycznie może jej dolegać.
  • Dysponujemy mikroskopem i potrafimy go obsłużyć, przygotować rybę, robić preparaty i udokumentować wygląd zewnętrzny i to, co widzimy pod szkiełkiem.
  • Mamy duże doświadczenie z chorobami ryb i potrafimy zidentyfikować poszczególne choroby, badając rybę pod mikroskopem, a także mamy praktykę w leczeniu.

Dla tych czterech grup akwarystów opis choroby i leczenia będzie diametralnie różny. To, co wartościowe dla ichtiopatologa, dla przeciętnego zjadacza chleba nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Porządny lekarz od ryb wypatrzy rzeczy, które nam nie przyjdą nawet do głowy i wie czego szukać.

Leczenie solą przeważnie działa

Omawianie chorób, nawet tak banalnych jak ospa rybia (ichtioftirioza), nie jest łatwe. Zacznijmy więc od pierwszej grupy akwarystów, która przeważnie jest najbardziej niecierpliwa. Nigdy nie wlewajmy na początek leków. Zamiast tego sprawdźmy, czy woda jest czysta i spróbujmy je wyleczyć, stosując domowe sposoby. Jeżeli dysponujemy testami, to je zróbmy. Jeżeli nie, od razu serwujemy podmianę. Nie tylko ospa rybia nie lubi czystości.

Sprawdzamy w Internecie, jaka najwyższa temperatura jest tolerowana przez nasze ryby (przeważnie te informacje są poprawne, jeżeli nie mamy zaufania do źródeł, można sprawdzić na FishBase). Dopasowujemy temperaturę w akwarium do tej wartości i czekamy. Gupik będzie mógł inaczej się zachować, niż grupa paletek, więc nie zawsze domowe sposoby można zastosować, żeby wyleczyć naszych podopiecznych. Przy okazji sprawdzamy, czy ryby się nie duszą, nie podchodzą do tafli lub nie opadają na dno.

Poprawa powinna przyjść w ciągu tygodnia. Jeżeli jej nie ma lub stan ryb się pogorszył, to robimy testy na NH i NO2 (dodatkowo warto NO3 i PO4). Gdy wyszły źle, robimy podmiany do momentu, aż będą dobre. Gdy kondycja ryb w akwarium jest niezła (nie jest ani lepiej, ani gorzej), leczymy solą Zooleka (możemy tym wszystkie ryby bezpiecznie leczyć). Jeżeli kondycja ryb się mocno pogorszyła dodajemy takie preparaty jak Green Ichtio Zoolek lub Costapur Sera. Jakiekolwiek środki podajemy tylko wtedy, gdy woda jest czysta.

Leczyć ospę skutecznie

Objawy niejednej ospy rybiej

Druga grupa akwarystów nie będzie zachwycona powyższą metodą i bardzo słusznie! Teoretycznie temperatura i leczenie solą powinno zadziałać, ale nie zawsze tak musi być. Są bowiem różne rodzaje ospy rybiej, mimo że objawy wyglądają praktycznie tak samo.

Nowa forma ospy powodowana jest przez Neoichthyophthirius (1) i nie działa na nią podwyższenie temperatury. Stąd zalecenie Green Ichtio i Costapur, mimo że wykurzenie tej paskudy nie jest najłatwiejsze nawet po podaniu tak silnych środków. Bywa, że po leczeniu Neoichthyophthirius wraca i to ze zdwojoną siłą.

Tak więc i tutaj czystość wody ma kluczowe znaczenie, żeby się nie okazało, że bakterie poszalały na dobre i za chwilę wszystko się doczepi do naszych biednych osłabionych rybek akwariowych. Nawet jeżeli mamy nasze akwarium już 100 lat i jesteśmy pewni, że nic nie obaliło biologii, zawsze lepiej jest to sprawdzić testami, niż umówić się samemu ze sobą. Sprawdź także ten artykuł z TOP 10 chorób ryb akwariowych.

Przyczyny i skutki niepowodzeń

Kiedy dysponujemy mikroskopem, nasze życie staje się łatwiejsze. Jeszcze 10 lat temu nic by nam to nie dało, ale dziś Internet otwiera przed nami gigantyczne pole manewru, jeżeli chodzi o konsultowanie różnych obserwacji. Także współczesna technika mikroskopowa umożliwia otrzymanie ostrego zdjęcia przy dużym powiększeniu.

Nie chodzi tu o napisanie posta w grupie dla początkujących akwarystów, ale zwrócenie się bezpośrednio do osób zajmujących się ichtiopatologią. Po wcześniejszej konsultacji możemy zapytać, czy dostarczone przez nas materiały mogą służyć pomocą przy diagnozie.

Oczywiście, zanim będziemy komuś truli, należy przeprowadzić procedurę dla początkujących akwarystów polegającą na podmianach i testowaniu wody. Przy tak oczywistych sytuacjach jak Ichthyophthirius (ichtioftirioza), Tetrahymena, czy Gyrodactylus bez pudła będziemy wiedzieli, co rybom dolega i jak je leczyć.

Przy chorobach bakteryjnych sytuacja nie jest tak łatwa i nie ma możliwości uzyskania zdalnej pomocy. Gdy zależy nam na droższych rybach w większej ilości, trzeba już podejść do tematu inaczej. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby nasze stwory dostarczyć do odpowiednich instytucji zajmujących się leczeniem ryb i jest to zawsze najlepsze rozwiązanie (nawet jeżeli mamy zdjęcia).

Podobne jak wypławki i stylarie

Ta ostatnia grupa akwarystów, która zajmuje się rybami na co dzień i ma ogromną wprawę w ich pielęgnacji, nie potrzebuje oczywiście żadnych wskazówek i wie kiedy w akwarium są wypławki, a kiedy stylarie. Zapewniam, że są tacy ludzie i dysponują wiedzą i praktyką w wyprowadzaniu rybek akwariowych z dużych opałów.

Można zapytać, dlaczego w takim razie nie udzielają się w dyskusjach na temat chorób ryb, skoro mają tak ogromną wiedzę? Bo oni wiedzą, że 90% problemów jest związanych ze środowiskiem (to najczęstsze przyczyny), którego nie znają, bo to nie ich akwarium. Wówczas nawet leki nie pomogą.

Jeżeli ktoś rybę przyjmuje, to wie skąd, do jakiej wody ją wpuścił, jakie może mieć potencjalne problemy, z jakimi innymi gatunkami pływa i co najważniejsze: jak ta ryba wygląda pod mikroskopem. Nikt nie jest w stanie otrzymać takich informacji na podstawie zdjęcia! Podstawowa karta ryby, przy diagnozie ichtiopatologicznej składa się z 60 punktów, niezależnie, czy go gupik, czy 50 paletek! To właśnie tyle pytań, na które akwarysta powinien udzielić odpowiedzi! Inną sprawą jest to, że na połowę odpowiedzi nie zna, a jedną trzecią wybieli, żeby nie było, że podmian nie robił, bo wstyd.

Najważniejsze doświadczenie

Profesor Jerzy Antychowicz stworzył wspaniałe podsumowanie na temat ospy rybiej. Trafia w punkt tej banalnej, a jednocześnie niebezpiecznej choroby ryb:

„Leczenie ryb wymaga czasu i cierpliwości, ale może dać wiele satysfakcji […], ponieważ pozwala na zdobycie cennego doświadczenia, które można wykorzystać w przypadku nowych zachorowań.(2)”

Nie zniechęcajmy się więc, jeżeli coś w akwarium nie pójdzie zgodnie z założonym planem. Każde doświadczenie właściciela akwarium nie zastąpi nawet najlepsza rada z zaufanego źródła. Jeżeli tylko będziemy ciekawi, skąd to się wzięło, dlaczego akurat w naszym akwarium i co robić, żeby nie wróciło, to nie wróci, a nawet jeżeli tak, to będziemy doskonale przygotowani.

  1. Bauer, O. N., and O. N. Iunchis. "A new genus of parasitic ciliata from tropical fishes." Parazitologiia 35.2 (2001): 142-144.
  2. Jerzy Antychowicz, Choroby ryb akwariowych, Powszechne Wydawnictwo Rolnicze i Leśne, Warszawa 2007, s.178
Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?
Oceń
Dla 96,7% czytelników artykuł okazał się być pomocny