Typ nr 1 - jest go za dużo

Nadopiekuńczość


Nadopiekuńczy właściciel nie pozwala kotu żyć w spokoju i doświadczać świata. Żyje w permanentnym lęku przed prawdziwymi lub wyimaginowanymi zagrożeniami. Wiecznie spodziewa się najgorszego, przez co izoluje pupila od otoczenia.

Kot nadopiekuńczego właściciela może stać się nieufny lub wycofany. Może rozwinąć wręcz zaburzenia lękowe. W końcu skoro najbliższa mu osoba zachowuje się tak, jakby świat był zły i straszny, to coś musi być na rzeczy. Lepiej na wszelki wypadek przebywać w stanie nieustannego czuwania. Nie muszę chyba specjalnie tłumaczyć, że jakość życia zarówno kota, jak i nadopiekuńczego właściciela, nie jest najwyższa.

Przekarmianie

Szczególnym typem opiekuna, którego jest “za dużo” jest przekarmiacz. To człowiek, który swoją miłość do zwierzęcia okazuje poprzez jedzenie. Duże ilości jedzenia. Taki człowiek nie tylko oferuje kotu za duże posiłki, ale w międzyczasie dogadza mu różnego rodzaju przysmakami, przekąskami. Nierzadko dzieli się też z pupilem własnymi posiłkami.

Przekarmianie może być traktowane jako forma znęcania się nad zwierzęciem. Nie jest dobre ani dla jego zdrowia, ani samopoczucia. Może doprowadzić do wielu poważnych chorób, na przykład cukrzycy. Otyłe koty cierpią z powodu bólu stawów i mają często problem z poruszaniem się.

Typ nr 2 - nie, bo nie

Wiem lepiej

Jest taki typ kocich opiekunów, który za żadne skarby świata nie chce aktualizować swojej wiedzy na temat kotów. Twierdzi, że od dziecka ma do czynienia z tymi zwierzętami, więc instynktownie wie, jak z nimi postępować.

Niestety doświadczenie nie daje monopolu na wiedzę. Przekonałam się o tym na własnej skórze kiedy poszłam na studia z zakresu kociego behawioru. Fakt, że znaliśmy kiedyś jakiegoś kota nie oznacza, że znamy koty w ogóle. Lektura jednej czy drugiej książki na temat felis catus zazwyczaj uświadamia, że w rzeczywistości nasza wiedza wcale nie jest taka duża, a część z niej to wręcz szkodliwe mity.

Będę robił, co uważam za słuszne

Z takim typem kociego opiekuna wyjątkowo trudno się pracuje. Nawet jeśli udowodni się mu, że postępuje niewłaściwie ze swoim zwierzęciem, to nadal nie jest otwarty na wprowadzenie żadnych zmian, choćby najmniejszych.

Muszę przyznać, że rozmowy takimi opiekunami są dla mnie wyjątkowo frustrujące. Ciężko zrozumieć ich potrzeby i oczekiwania. Najczęściej nie jestem w stanie ich usatysfakcjonować. Wpłynięcie na kocie zachowanie wymaga bowiem zmiany postępowania człowieka, który się nim zajmuje. Jeśli człowiek nie wyraża woli współpracy, sytuacja nie ulegnie poprawie. Sprawdź także ten artykuł na temat 8 rzeczy, których nie wiesz o kotach.

Typ 3 - Leniuszek

To z kotem trzeba się bawić?

Istnieją opiekunowie, którzy myślą, że ich zwierzę samo zajmie się sobą. Wynika to po części z fałszywego przekonania, że koty to zwierzęta niezależne, dla którego człowiek to tylko dwunożny otwieracz do puszek.

Tymczasem kot to gatunek stworzony do aktywności, a konkretniej - do polowania. Potrzebuje sporej ilości zabawy, której nie jest w stanie zorganizować sobie sam. To opiekun musi mu ją zapewnić, wprawiając w ruch zabawkę na sznurku. Żadne, nawet najdroższe, interaktywne gadżety go w tym nie wyręczą.

Nie chce mi się sprzątać

Leniwego opiekuna można również rozpoznać po stanie kociej kuwety. Rekordziści potrafią czyścić ją raz na kilka dni, a żwirek wymieniać co kilka miesięcy. Często nie potrafią zrozumieć, dlaczego kot w obliczu tak skandalicznego braku higieny szuka sobie toalety na dywanie czy kanapie.

Lenistwo opiekunów często kończy się zaburzeniami zachowania ich kotów. Czasem trudno im wytłumaczyć, że właściwie sami je sprowokowali. Z kotem jest wszystko w porządku, reaguje adekwatnie do sytuacji, w której się znalazł. Aby pozbyć się problemu, to człowiek, nie kot, musi zmienić własne nawyki.

Typ 4 - nie wierzy w medycynę

Weterynarzom mówię stanowcze nie!

Opiekun, który uważa, że wszyscy weterynarze to naciągacze, a kota wystarczy zabrać do gabinetu dopiero wtedy, gdy jest chory, są niezwykle niebezpieczni. Ich nieracjonalne postępowanie stanowi zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia zwierzęcia.

Nie ma usprawiedliwienia dla człowieka, który wymyśla różne niestworzone historie, aby działać wbrew naukowej wiedzy. Koty należy raz do roku zabrać do lekarza weterynarii celem sprawdzenia ogólnego stanu zdrowia oraz za każdym razem, kiedy widzimy, że ze zwierzęciem dzieje się coś niedobrego. Od tych reguł nie ma odstępstw.

Wymysły behawiorystów

Medycyna behawioralna jest częścią medycyny weterynaryjnej. Stanowi więc nauki, której twierdzenia opierają się na wynikach wiarygodnych, wielokrotnie powtarzanych badań. Należy ją traktować równie poważnie, co każdą inną gałąź medycyny.

Tymczasem wciąż bardzo wielu opiekunów twierdzi, że “ten cały behawioryzm” to nic więcej jak wymysły nawiedzonych ludzi, nastawionych na wyciąganie pieniędzy od naiwnych. Nigdy nie pójdą na wizytę do behawiorysty, ani nie wprowadzą w życie żadnej porady behawioralnej, choćby ją otrzymali za darmo. Uważają, że wiedzą najlepiej, czego potrzebuje ich pupil nawet wtedy, gdy jego zachowanie pokazuje coś zupełnie innego.

Jeśli chcesz być dobrym kocim opiekunem zdobywaj wiedzę, czytaj książki, nie ograniczaj się do starych prawd, które “są aktualne od zawsze”. Weryfikuj postępowanie wobec kotów i pamiętaj, że twój pupil jest zdany wyłącznie na ciebie. Tylko ty możesz mu zapewnić zdrowe i szczęśliwe życie.

Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?
Oceń
Dla 100,0% czytelników artykuł okazał się być pomocny