Klonowanie - podstawowa wiedza

Rozmnażanie bez zapłodnienia


Klonowanie polega na “skopiowaniu” danego organizmu z pominięciem procesu zapłodnienia. Zabieg można przeprowadzić na roślinach, zwierzętach, a nawet na człowieku. Samo pojęcie klonowania pochodzi od greckiego słowa klon, czyli pęd, gałązka.

Istnieją organizmy, które w naturalny sposób rozmnażają się przez klonowanie, na przykład bakterie. Na potrzeby tego artykułu zajmiemy się klonowaniem rozumianym jako sztuczne manipulowanie kodem genetycznym zwierzęcia przez człowieka.

Pierwsze próby klonowania

Tworzenie kopii organizmów żywych od dziesięcioleci fascynowało naukowców. W 1996 roku z sukcesem dokonano pierwszej próby klonowania. To właśnie w tym roku na świat przyszła słynna owca o imieniu Dolly. Dolly żyła zaledwie 6 lat, została poddana eutanazji ze względu na postępującą chorobę płuc.

W 2000 roku sklonowano małpę, a w późniejszych latach również inne zwierzęta. Cały proces został więc dość dobrze poznany. W 2005 roku wykonano pierwszą “kopię” psa. Być może na tym już etapie zrodził się pomysł, by przeprowadzać tę procedurę dla potrzeb komercyjnych.

Na czym polega klonowanie?

Klonowanie - w wielkim skrócie - polega na przeniesieniu jądra komórki somatycznej klonowanego osobnika do komórki jajowej pozbawionej wcześniej jądra. Tak spreparowana komórka jest następnie pobudzana do podziału, a potem wszczepiana do organizmu samicy. W łonie matki - surogatki rozwija się jak “tradycyjny” płód.

W taki sposób uzyskuje się genetycznie identyczne potomstwo. Metodę tę stosuje się często w hodowli koni, aby utrzymać konkretną linię genetyczną. Klonowanie daje pewność, że zwierzęta będą wykazywały zestaw określonych cech pożądanych przez hodowcę. Sprawdź także zebrane w tym miejscu artykuły z cenami kotów.

Klonowanie domowych mruczków: tak czy nie?

Miłość czy moda?

W Stanach Zjednoczonych czy Korei Południowej istnieją firmy oferujące możliwość sklonowania domowego pupila, czyli uzyskania jego wiernej genetycznie kopii. Koszt takiego “zabiegu” w przypadku kota wynosi 30 - 35 tysięcy dolarów.

Popyt na te niecodzienne usługi stale rośnie. Napędzają go w dużej mierze tzw. influencerzy i celebryci, który publicznie chwalą się klonami swoich pupili. Zrobiła tak chociażby Barbara Streisand. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że nie ma w tym niczego złego. W końcu chodzi jedynie o przedłużenie więzi z ukochanym stworzeniem. Nikt na tym nie cierpi. A może jednak?

Wykorzystywanie słabszych

Mało kto zdaje sobie sprawę, że najczęściej potrzeba wielu prób implementacji komórki do organizmu matki - surogatki, aby klonowanie zakończyło się sukcesem. Co to w praktyce oznacza? Tworzenie nikomu niepotrzebnych zwierząt, z którymi coś trzeba zrobić.

Podczas klonowania komórka z jądrem dawcy zostaje wszczepiona w macicę kotki - zastępczej matki. Później kotka jest “normalnie” zapładniana przez kocura. Kocia mama wydaje następnie na świat miot kociąt. Przy odrobinie szczęścia będzie wśród nich klon kota - dawcy jądra komórkowego. W praktyce tylko 20% prób kończy się sukcesem. W większości przypadków potrzeba wielu surogatek, aby w końcu osiągnąć cel.

Co dzieje się z “nadprogramowymi” kociętami? Czy trafiają jako bezdomne zwierzęta do schronisk? A może są usypiane? A kotki - surogatki? Jaka jest jakość ich życia? Biorąc to pod uwagę trudno się dziwić, że proceder budzi etyczne wątpliwości. Dla kaprysu jednego człowieka musi “pracować” armia stworzeń, które nie mogą same decydować o sobie.

Niedoskonała kopia

Ludzie klonują mruczących pupili w nadziei, że będą one idealną kopią poprzednika: nie tylko pod względem wyglądu, ale również charakteru. Tymczasem są na to małe szanse. Albowiem na charakter i sposób zachowania zwierzęcia wpływ mają nie tylko geny, ale również środowisko zewnętrzne.

Socjalizacja, sposób wychowania, pierwsze życiowe doświadczenia - to wszystko sprawia, że konkretne zwierzę jest tym, kim jest. Tego nie jesteśmy w stanie “sklonować”. Identyczny genetycznie bliźniak może się zatem mocno różnić od wzorca, a w konsekwencji - wywoływać rozczarowanie.

Klonowanie problemów

Z drugiej strony klonowanie materiału genetycznego niesie ze sobą ryzyko podobnych problemów zdrowotnych, co u pierwowzoru. Innymi słowy - jeśli mruczek umarł na raka, to istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że jego klon zapadnie na ten sam rodzaj nowotworu.

Nawet Barbara Streisand przyznała, że da się skopiować wygląd zwierzęcia, ale nie jego duszę. Pozostaje więc pytanie czy w ogóle należy to robić? Bo przecież chyba właśnie o tę duszę nam chodzi? Coś, co sprawia, że dany kot jest dla nas wyjątkowy.

W mojej ocenie klonowanie kotów jest pomysłem chybionym. Oceniam go jako kolejny, szkodliwy rodzaj rozrywki dla bogaczy, których patrzenie na świat jest mocno oderwane od rzeczywistości. Przede wszystkim jednak klonowanie przyczynia się do cierpienia niewinnych zwierząt, brutalnie wykorzystywanych dla pieniędzy.

Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?
Oceń
Dla 0,0% czytelników artykuł okazał się być pomocny