Kiedy nie dokacać ze względu na rezydenta?

Koci jedynak

Zdarzają się przypadki kocich jedynaków, których po prostu nie da się połączyć w jednym domu z żadnym innym kotem, choćby najłagodniejszym i najbardziej przyjaznym. Problem polega na tym, że często bardzo trudno jest się zorientować, że mamy pod opieką właśnie takiego jedynaka.

Znajomość historii naszego pupila może dostarczyć pewnych przesłanek odnośnie jego zdolności do budowania relacji. Jeśli dany mruczek w schronisku, domu tymczasowym czy hodowli zachowywał się aspołecznie czy wyjątkowo terytorialnie, jeśli miał na koncie poważne bójki z towarzyszami - możemy zakładać, że urodził się jedynakiem.

Pewność zyskujemy w praniu, czyli (niestety) już w trakcie łączenia kotów. Robi się to stopniowo, na początku poprzez prezentację zapachową. Jeśli rezydent, mimo upływu czasu, wciąż agresywnie reaguje na zapach (czy inne “objawy” obecności drugiego kota) - nie wróży to niczego dobrego.

Kot stary i chory

Kotom starym i schorowanym zazwyczaj bardziej potrzebny jest święty spokój, niż towarzysz do zabawy. Oczywiście choroba chorobie nierówna, ale jeśli rezydent ma poważne problemy z poruszaniem się, nie widzi, nie słyszy, jest częstym gościem kliniki weterynaryjnej - oszczędźmy mu stresu związanego z dokacaniem.

Koci senior cierpiący z powodu bólu lub innego dyskomfortu nie jest dobrym kandydatem do dokocenia. Mruczki z wiekiem stają się coraz mniej społeczne. Inne osobniki, szczególnie młodsze, w lepszym stanie zdrowia, stanowią dla nich konkurencję, a więc - zagrożenie, a to nigdy nie jest mile widziane.

Kot w żałobie

Kot w żałobie po stracie towarzysza nie potrzebuje innego kota, który pomógłby mu “zapomnieć” o traumie. Takie “podmianki” zazwyczaj kończą się porażką. Dodatkowo zestresowany niedawnym przeżycie, zwierzak nie będzie miał “głowy” do zapoznawania się z nowym kolegą.

Badacze szacują, że kocia żałoba trwa mniej więcej 6 tygodni. Oczywiście okres ten może być krótszy lub dłuższy - w zależności od indywidualnych cech danego osobnika. Mimo wszystko warto uzbroić się w cierpliwość i odczekać to minimum, aby dać zwierzęciu czas na oswojenie się z sytuacją i uspokojenie emocji.

Mały kotek na dywanie, a także informacje, kiedy nie brać drugiego kota do domu, a kiedy jest potrzebny
Informacje kiedy nie brać drugiego kota do domu, a kiedy drugi kot może się sprawdzić

Grupa kotów, która żyje w zgodzie

Jeśli masz szczęście być opiekunem większej kociej grupy, która żyje w zgodzie - zastanów się, czy na pewno chcesz ryzykować dobraniem kolejnego osobnika. Każda tego rodzaju grupa ma swoją wyporność, po przekroczeniu której krucha równowaga ulega zakłóceniu.

Adoptowanie kolejnego kota do “stadka” trzech czy czterech rezydentów jest niezwykle niebezpieczne. Szansa, że nowicjusz dogada się ze wszystkimi, jest bardzo mała. Być może nawiąże przyjazny stosunek z jednym lub dwoma rezydentami, ale równie dobrze może zostać gremialnie odrzucony. Zaburzy to dodatkowo emocjonalne status quo całego układu.

Kiedy nie dokacać ze względu na warunki?

Za małe mieszkanie

Koty nie potrzebują dużo przestrzeni “na podłodze”. Swoje terytorium postrzegają trójwymiarowo - równie ważna jest dla nich powierzchnia wertykalna w postaci specjalnych półek, legowisk na ścianach i wysokich drapaków.

Nie oznacza to jednak, że metraż nie ma żadnego znaczenia. Trzymanie zbyt wielu kotów w za małym mieszkaniu zawsze kończy się kłopotami. Każdy kot potrzebuje swojego terytorium podzielonego na strefy: wypoczynku, jedzenia, polowania, załatwiania potrzeb fizjologicznych. Warto brać to pod uwagę zanim zaadoptujemy następnego kota. Może się bowiem okazać, że nie może on swobodnie realizować swoich potrzeb.

Małe dzieci

W mojej ocenie koty nie są szczególnie dobrymi towarzyszami dla małych dzieci. Wynika to najzwyczajniej w świecie z potrzeb gatunkowych tych zwierząt: spokoju, utartego rytmu dnia, poszanowania granic, decydowania o sobie.

Małemu dziecku trudno jest wytłumaczyć, że słodki kotek w danym momencie nie chce być dotykany, albo że w ogóle nie lubi dotyku. Albo, że nie powinno się zaglądać do kociej kuwety. Albo że gonitwy za kudłatym przyjacielem nie są dobrym pomysłem.

Dzieci nie potrafią się kontrolować do tego stopnia, by harmonijnie współżyć ze zwierzęciem tak niezależnym, jak kot. Psy są w tym względzie z reguły dużo bardziej tolerancyjne. Zniecierpliwiony lub zagrożony mruczek bez oporów ucieknie się do łapoczynów, o co trudno mieć później do niego pretensje.

Brak czasu

To nieprawda, że koty zupełnie nie potrzebują relacji z opiekunem. Ich mityczna niezależność nie sprawia, że są całkowicie obojętne na człowieka. Pozbawione kontaktu z nim będą nieszczęśliwe. Sytuacji nie rozwiązuje wzięcie drugiego kota.

Koty, szczególnie dorosłe, nie bawią się między sobą. A już na pewno nie w polowanie z zachowaniem łańcucha łowieckiego. Ten rodzaj zabawy jest w stanie zorganizować tylko ludzki opiekun. Dwa koty - to dwa razy więcej czasu, który musimy w ciągu dnia wygospodarować, by zaspokoić ich potrzeby.

Brak środków finansowych

Każdy kolejny kot w mieszkaniu potrzebuje nie tylko swojego terytorium, ale i osobnego kompletu zasobów, na który składają się: miski, kuweta, legowiska, zabawki, a także - czas i uwaga człowieka. Koty nie potrafią i nie chcą się ze sobą dzielić, nie należy się więc spodziewać, że będą korzystały z jednego talerzyka czy WC.

Zmuszanie kotów do konkurowania o zasoby zawsze kończy się źle - konfliktami, wybuchami agresji, frustracją, depresją. Warto zdawać sobie z tego sprawę zanim sprowadzimy nowego kota do domu. Jeśli nie stać nas na porządną wyprawkę - darujmy sobie ten pomysł.

Podobnie rzecz ma się z opieką weterynaryjną, która z roku na rok jest coraz droższa. Nie da się leczyć kotów za darmo ani domowymi sposobami. Jeśli mamy problem, aby sfinansować wizyty weterynaryjne dla jednego zwierzęcia, to nie możemy brać na siebie zobowiązania do leczenia dwóch czy więcej.

Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?
Oceń
Dla 100,0% czytelników artykuł okazał się być pomocny