Kocha czy nienawidzi?

Najpopularniejszy scenariusz


Wyobraź sobie taką sytuację: siedzisz zadowolony w fotelu jakby nigdy nic. Podchodzi do ciebie kot, sadowi się na kolanach. Zaczyna lizać cię po dłoni. Patrzysz na to z rozczuleniem. Oczywiście odczuwasz ból - koci język przypomina w dotyku papier ścierny- ale i tak czujesz się wybrańcem. Więc znosisz tę pieszczotę dzielnie.

Aż tu nagle - dziab! Kot nagle wbija zęby w twoją dłoń. Zdezorientowany odruchowo wyrywasz się z uścisku. “Co jest, kocie? - krzyczysz, urażony do żywego - Przecież nic złego ci nie zrobiłem!”

Winowajca

Tymczasem zwierzak wydaje się równie zaskoczony całą sytuacją, jak i ty. Prawdopodobnie zeskoczył w międzyczasie z fotela i teraz spogląda na ciebie swoimi wielkimi oczami z poziomu podłogi. Albo zaczyna się nagle gwałtownie wylizywać. Jakby sam nie wiedział, z jakiego powodu zrobił to, co zrobił.

Być może winowajca zdecyduje się wrócić na fotel. Ty jednak zostaniesz wobec niego nieufny. Niech sobie siedzi, ale z daleka od mojej ręki. Może być też tak, że oddali się jak niepyszny do innych zajęć. A ciebie zostawi z nierozwiązaną zagadką.

Miłość boli

Kocham cię!

Dlaczego kot liże, a zaraz potem wbija w nas kły? Odpowiedzi na to pytanie jest kilka. Pierwsza z nich ma jak najbardziej pozytywny wydźwięk: mruczek okazuje nam w ten sposób swoją miłość. Lizanie i dziabanie oznacza po kociemu kocham cię.

Ale pod jednym warunkiem - gryzienie nie jest za mocne ani zbyt intensywne. Przybiera formę jednorazowego zaciśnięcia szczęk na dłoni czy nodze. Mruczek ewidentnie nie wkłada w tę czynność dużej siły. Ot, gryzie jakby od niechcenia. Raz, no góra dwa razy. Nie przerywa ciągłości skóry, ani nie powoduje zbyt dużego bólu.

Zachowanie to może mieć miejsce w trakcie kontaktu fizycznego z kotem (pieszczot) lub bez nich. Mruczek może więc ni z tego, ni z owego podejść, polizać, a następnie ugryźć. Jeśli jest przy tym zrelaksowany, nie zdradza oznak stresu czy nadmiernego pobudzenia - wszystko jest w porządku.

Pozwól, że cię uczeszę

Lizanie i gryzienie może również występować wtedy, gdy kot uzna, że potrzebujemy… kąpieli. Jak wiadomo, mruczki samodzielnie czyszczą swoje futerka, więc wylizywanie się ostrym językiem jest dla nich nie tylko naturalne, ale - rzecz jasna - także bezbolesne.

Koty przyjaźnie do siebie nastawione często liżą się wzajemnie. Takie zachowanie wzmacnia więzi między osobnikami. Trudno się zatem dziwić, że kot może je przenieść na ludzkiego opiekuna. Robi to z dobroci serca.

W trakcie pielęgnowania futerka czasem trzeba posłużyć się zębami. Kot pozbywa się za ich pomocą mniejszych kołtunów, zanieczyszczeń, a nawet pasożytów. Kiedy robi z nami to samo, właściwie moglibyśmy mu podziękować. Organizuje nam darmową usługę fryzjerską.

Mam dość dotyku!

Inną przyczyną lizania i gryzienia jest przestymulowanie. Wiąże się ono zawsze z kontaktem fizycznym z człowiekiem. Głaszczemy kota, głaszczemy i pieścimy, a ten nagle haps! Łapie nas za rękę z dzikim błyskiem w oku. Ugryzienie bywa bolesne. Od razu przerywamy pieszczoty.

Kocia skóra jest niezwykle delikatna. Intensywne dotykanie, głaskanie szerokim gestem od głowy do ogona dostarcza jej intensywnych bodźców. Większość kotów wytrzymuje tego rodzaju “masaż” jedynie przez krótką chwilę. Później zaczyna wysyłać oznaki zniecierpliwienia.

Jeśli je zignorujemy (a często nie zdajemy sobie nawet sprawy z ich obecności) - kot da nam wyraźniej do zrozumienia, że ma dość. Jedno uryzienie zazwyczaj wystarczy, czasem w ruch idą też pazury. Aby zapobiec tego rodzaju niespodziankom, należy uważnie obserwować mowę ciała pupila.

Jeśli kot w trakcie głaskania robi się niespokojny, odciąga do tyłu uszy, macha nerwowo ogonem, odwraca się za ręką - to oznacza, że za chwilę osiągnie punkt wrzenia i zaatakuje. Jeśli w porę zorientujemy się w sytuacji i wycofamy rękę - sprawa najprawdopodobniej rozejdzie się po kościach. Sprawdź także ten artykuł z informacjami, czy kot jest zwierzęciem w pełni udomowionym.

Skąd to się w ogóle bierze?

Podgryzanie jest wyrazem miłości szczególnie wśród kociąt. To właśnie one najczęściej prezentują je w relacjach z rówieśnikami. “Dziabnięcia z sympatii” nie są dla nich niczym nadzwyczajnym. Nie powodują bólu, więc kot nie widzi żadnych przeciwwskazań, żeby w ten sposób pokazywać pozytywne emocje również innym gatunkom.

Jednak to, co uchodzi między kotami, w relacjach z człowiekiem bywa niedopuszczalne. Goła, pozbawiona sierści skóra, dużo mocniej odczuwa “miłosne ugryzienia” niż kosmata skóra kota. Mruczek nie rozumie, skąd nasza nerwowa reakcja na coś, co w jego odczuciu jest niegroźnym “buziakiem”.

Warto o tym pamiętać i nie karcić pupila za jego zachowanie. Co najwyżej można mu w łagodny sposób pokazać, żeby tego nie robił. Delikatnie go odsunąć, lub po prostu zabrać rękę. Nie musimy zgadzać się na podgryzanie, choć - bądźmy szczerzy - wielu z nas, kocich rodziców, tak naprawdę je uwielbia.

Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?
Oceń
Dla 100,0% czytelników artykuł okazał się być pomocny