Trudne rozmowy - czy istnieje właściwy czas na eutanazję?

Istnieje wiele powodów, które wpływają na rozważanie decyzji o eutanazji psa lub kota! Należą do nich rokowania, komfort życia pupila, koszt leczenia, czy ilość czasu potrzebna na opiekę nad chorym zwierzęciem. Jako lekarze weterynarii rozumiemy je i chcemy pomóc opiekunom przejść przez proces podejmowania decyzji oraz cały zabieg w jak największym spokoju, oraz komforcie.

W codziennej praktyce spotykamy się jednak także z dwoma skrajnościami! Z chęcią usypiania zwierząt zdrowych lub takich, które mają duże szanse na wyzdrowienie oraz silną potrzebą leczenia zwierząt, które nie odzyskają już zdrowia. W obu sytuacjach czujemy się „adwokatami zwierząt” i zajmujemy czasem kontrowersyjne dla opiekunów stanowiska.

Nie jestem „maszyną do zabijania”! Dlaczego odmawiamy eutanazji?

Eutanazja jest jednym z najtrudniejszych zabiegów, jaki wykonujemy w swojej pracy. Za pierwszym razem drżą nam zarówno serca, jak i dłonie. Te drugie z czasem nabierają precyzji, ale żadna liczba zabiegów nie jest w stanie uspokoić naszych uczuć i myśli. Nie, nie płaczemy. Jesteśmy profesjonalistami. Zdarza się jednak, że długo nie możemy zasnąć. Wielu ludzi wciąż wykazuje bowiem bardzo lekceważące podejście do życia zwierząt. Takie, którego nie jesteśmy w stanie znieść. Sytuacje z naszych gabinetów są wprost absurdalne, bo czy można chcieć uśpić psa z powodu zaplanowanego w kolejnym tygodniu lotu za granicę? Czy można chcieć zabić szczeniaka, bo jest niezgodny ze wzorcem rasy? Czy można w ten sposób potraktować pupila, bo na jaw wyszła alergia u dziecka? Zdecydowanie odmawiamy eutanazji zdrowych zwierząt. W odpowiedzi słyszymy: "W takim razie zabije go w domu łopatą"! Drzwi się zamykają, a my zostajemy ze ściśniętym żołądkiem i ogromną złością.

Statystki mówią, że prawie 27% weterynarzy (w Ameryce Północnej) w różnych rodzajach praktyk kilkukrotnie otrzymało nieodpowiednie (w ich odczuciu) prośby o zakończenie życia zwierząt, a większość lekarzy weterynarii spotkała się z taką sytuacją przynajmniej raz! Każdego dnia staramy się zatem chronić swoich pacjentów przed krzywdą, w tym przedwczesną śmiercią. Niestety uważa się, że takie trudne moralnie sytuacje są jednym z powodów, dla których lekarze weterynarii cierpią na wypalenie zawodowe, a faktem jest, iż nasza grupa zawodowa ma wyższy wskaźnik samobójstw niż ogólna populacja.

Przesadzamy? Oto kilka prawdziwych historii z gabinetów weterynaryjnych!

Łopatą w łeb

Pewnego dnia w drzwiach małego gabinetu pojawił się mężczyzna, który zażądał eutanazji swojego kundelka. Nie podał powodu, a stan zdrowia psa wydawał się dobry. Lekarze weterynarii odmówili wykonania zabiegu. Usłyszeli jedynie, że zwierzę i tak dostanie „łopatą w łeb”!

Niektórzy lekarze weterynarii martwią się zatem, że odmowa eutanazji grozi znęcaniem się nad czworonogiem lub zabiciem zwierzęcia w niehumanitarnych warunkach. To założenie bywa prawdziwe, choć brakuje na to dowodów. Właściciele zdecydowani na eutanazje najprawdopodobniej dość często odwiedzają jednak kilka klinik weterynaryjnych w poszukiwaniu lekarza, który wyrazi zgodę na zabieg. Mamy jednak nadzieję, że w świetle naszej postawy moralnej niektórzy opiekunowie ponownie rozważą swoją decyzję i dadzą się przekonać np. do oddania swojego zwierzaka do innego domu. Wiele zwierząt w przypadku nieuzasadnionych próśb o eutanazje zostaje w naszych rękach. A nasza dobra wola sprawia, że to my kontaktujemy się z fundacjami lub na własną rękę szukamy im nowych domów. i...naprawdę je znajdujemy.

Pies babci

Do gabinetu weterynaryjnego wchodzi mężczyzna w średnim wieku z małym czarno-białym kundelkiem. Pani doktor nie ma wątpliwości. To Sonia, suczka pewnej sympatycznej staruszki z osiedla. Mężczyzny jednak nie kojarzy. Okazuje się, że to zięć pani Stanisławy. Od progu pyta o eutanazję! Sonia nie jest już młoda i ma problemy z wątrobą, ale wciąż jest żywotnym i radosnym psem. Co ma zrobić lekarka? Odmawia. Kilka tygodni później staruszka pojawia się, by skrócić psu pazurki. W rozmowie wychodzi temat wizyty zięcia. Pani Stanisława nic nie wie o planach eutanazji. W tamtym czasie była przez kilka dni w szpitalu.

Takie sytuacje nie są rutyna, ale wciąż pojawiają się w naszych gabinetach córki, zięciowie i wnukowie, którzy nie chcą opiekować się psem babci lub dziadka w czasie ich nieobecności, lub odziedziczyć ukochanego pupila po ich śmierci. Sprawdź także ten artykuł z informacjami, ile kosztuje uśpienie psa.

„Ten się nie sprzeda”

We wtorek rano jeszcze przed otwarciem gabinetu dzwoni dyżurny 24-godzinne telefon! Młody lekarz podrywa się ze snu, a w słuchawce słyszy: “Panie doktorze, mamy problem ze szczeniakiem!” Suka oszczeniła się w nocy, a głos z słuchawki informuje, że pojawią się w przychodni jeszcze przed 9:00. Lekarz oferuje wizytę domową i kontrolę stanu suki oraz wszystkich małych psów. Głos odmawia i ktoś odkłada słuchawkę. Ubierając się (jeszcze niedoświadczony) młody człowiek powtarza informacje z podręcznika do neonatologii psów i kotów. Tymczasem przybyła para kładzie na stół szczeniaczka i prosi o eutanazję! Co?! “Panie Doktorze, on się nie sprzeda!”.

Na swojej drodze spotykamy wielu hodowców, którzy kochają swoje psy i dokładają wszelkich starań do opieki nad nimi oraz ich szczeniętami. Niestety, pojawiają się też osoby wyjęte z powyższej historii, które traktują zwierzęta jedynie jako biznes.

Agresywny pies = eutanazja?

Jednym z istotnych powodów, dla których możemy przeprowadzić eutanazję, jest zagrożenie życia i zdrowia ludzi. Stwarzają je oczywiście agresywne czworonogi! Dlaczego zatem zdarza się, że odmawiamy? Bo widzimy inną drogę! Odebranie życia to ostateczność. Pierwsza na liście powinna być pomoc behawiorysty! Wiele zachowań agresywnych wynika bowiem z niewiedzy oraz zaniedbań ze strony opiekunów. Dopiero mając wiedzę, że takie metody zawiodły, możemy wykonać zabieg z czystym sumieniem.

Pies u weterynarza, chory pies leży w gabinecie weterynaryjnym, eutanazja groźnego psa, eutanazja starego psa, eutanazja chorego psa
W jakich przypadkach istnieje możliwość wykonania eutanazji na zwierzętach, jakie zwierzęta można poddać eutanazji

Kwestia sumienia - dlaczego jednak zgadzamy się na eutanazje agresywnego psa?

W małym gabinecie weterynaryjnym pojawiła się roztrzęsiona kobieta z około rocznym maluchem na rękach. Miała rozdarty rękaw swetra, zadrapania i ślady dopiero powstających siniaków. Przyszła porozmawiać o eutanazji swojego 10-letniego owczarka niemieckiego. Pies od dawna wykazywał dużą zaborczość względem opiekunki, ale tolerował jej partnera. Niestety, pojawienie się dziecka nasiliło niepokojące zachowania, a zwierzę częściej wykazywało agresję skierowaną wobec niemowlaka i partnera kobiety. Para rozpoczęła poszukiwania nowego domu dla swojego czworonoga, ale przez ostatnie kilka tygodni nikt nie wyraził chęci przygarnięcia problematycznego zwierzęcia. Tego ranka doszło jednak do poważnej sytuacji, a matce udało się osłonić raczkujące dziecko swoim ciałem.

Czy eutanazja takiego psa to dobra decyzja? Czasem nie widzimy innego wyjścia! Czasem nie chcemy mieć na sumieniu tragedii, a jednocześnie nie widzimy już sensu w „wyrzucaniu” opiekunom ich błędów.

Starość to nie choroba

O eutanazję pytają także często opiekunowie zwierząt starszych lub wręcz geriatrycznych. Nie wszyscy zwierzęcy seniorzy są jednak skazani na choroby i eutanazję. Pamiętając o badaniach profilaktycznych, można wcześnie wyryć pierwsze zmiany i wdrożyć leczenie. Tacy pacjenci często żyją długo i komfortowo. Zaniedbania doprowadzają jednak do tego, że na stole do badania pojawia się zwierzę z zaawansowaną niewydolnością nerek, czy rozwijającą się od dawna cukrzycą.

Dobre strony eutanazji

Czy usypianie zwierząt może mieć dobre strony? Ma! Wspólnie z opiekunami mamy bowiem możliwość przerwania niepotrzebnego cierpienia.

Istnieje kilka sposobów oceny stanu oraz komfortu zwierzęcia, a także odczuwanego przez nie bólu, a mimo to znalezienie właściwego czasu na taką decyzję bywa trudne. Jako lekarze weterynarii często poruszamy tę kwestię pierwsi, by opiekunowie nie musieli odczuwać poczucia winy. Być może myślą oni, że będziemy ich osądzać, a może czują, że pytanie o zabieg oznacza, że zbyt wcześnie się poddają?! Nie słusznie! Każdemu dajemy czas do namysłu, choć będziemy wracać z tym tematem i sygnalizować Wam cierpienie pupila.

Decyzję o eutanazji należy rozważyć, gdy zwierzę nie może już doświadczać tego, co kiedyś lubiło, nie reaguje w typowy dla siebie sposób lub wykazuje narastające objawy bólu i dyskomfortu. Podobnie, zabieg konieczny jest, jeśli zwierzę jest poważnie chore lub ranne. Jako lekarze weterynarii nie możemy podjąć decyzji za Ciebie, ale będziemy się starali, byś w pełni zrozumiał stan swojego zwierzaka. W sprawę zaangażowany jest bowiem nasz ludzki egoizm, a opiekunowie powodowani miłością i przywiązaniem mogą sprawiać, że zwierzę odchodzi w strachu i bólu, jak w poniższej historii.

Chcę go jeszcze pogłaskać!

Do gabinetu zgłosiła się młoda dziewczyna ze swoim narzeczonym i kilkunastoletnim kotem, którego dostała w ostatniej klasie szkoły podstawowej. Zwierzę wymiotowało, było odwodnione i wyraźnie osłabione. Takie objawy u kota od razu nasuwają podejrzenie niewydolności nerek. U tego zwierzęcia była już ona w bardzo zaawansowanym stadium i mimo podjętego leczenia oraz pełnego zaangażowania ze strony opiekunki stan kota nie ulegał poprawie. Lekarz prowadzący zaczął zatem sugerować skrócenie cierpienia kota. Opiekunka nie mogła jednak pogodzić się z taką myślą przez wiele dni. Przy każdej wizycie i próbie rozmowy o eutanazji, prosiła o jeszcze jeden wspólny dzień. Stan kota tymczasem znacznie się pogarszał. Finalnie zwierzę odeszło w domowym zaciszu, ale zarówno w myślach lekarza, jak i sercu opiekunki (po kilku dniach żałoby) zostało uczucie, że nie była to „dobra” śmierć.

Podjęcie decyzji o uśpieniu psa lub kota jest naprawdę dużym obciążeniem psychicznym dla zaangażowanego opiekuna. Psy i koty stały się członkami naszych rodzin. Czasem warto oddać przynajmniej część decyzji w nasze ręce. Znamy zwierzęta, które były naszymi stałymi pacjentami, ale jednocześnie mamy dystans i doświadczenie, które pomogą nam powiedzieć, że już czas. Czy lepiej wykonać eutanazje zbyt wcześnie, czy trudniej pogodzić się z tym, że została wykonana zbyt późno?!

Trzymaj mnie za łapkę

Na samym końcu mamy apel do każdego opiekuna. Procedura eutanazji rozpoczyna się od podania zwierzęciu leków znieczulających, czyli takiej samej „mieszanki”, którą zastosować można przed każdym zabiegiem operacyjnym. Po ich podaniu zwierzę po kilku minutach „zapada w sen”. Ten czas uważamy za bardzo ważny. Wiele zwierząt odczuwa strach w gabinecie weterynaryjnym, który dodatkowo potęgowany będzie przez drżenie rąk, płacz lub przez wyjście opiekuna z pomieszczenia. Prosimy Was! Zdobądźcie się na odwagę i bądźcie obok. Głaszczcie pupila i trzymajcie go za łapkę. Więź człowiek-zwierzę nie powinna zostać zerwana w tej ważnej chwili. Poczekamy przy Was w milczeniu. Gdy zwierzę zaśnie, a Wy będziecie gotowi, przeprowadzimy resztę procedury za zamkniętymi drzwiami lub tuż obok Was, jeżeli zechcecie być ze swoim ulubieńcem do samego końca. Eutanazja to łagodna śmierć, jeśli dacie pupilowi wsparcie w ciągu tych ostatnich kilku minut!

Bycie razem z pupilem podczas całej procedury jest także ważnym elementem żałoby opiekuna! Jest to bardzo indywidualne doświadczenie, ale warto mieć świadomość dobrze wykorzystanych ostatnich chwil z czworonożnym przyjacielem.

Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?
Oceń
Dla 0,0% czytelników artykuł okazał się być pomocny