Walka czy zabawa?

Kocie zapasy

Kocięta od pewnego wieku spędzają dużo czasu na zabawie ze sobą. Tak zwane kocie zapasy w ich wykonaniu wyglądają niezwykle uroczo, ale przeważnie są również dość brutalne. Kociaki traktują ćwiczenie umiejętności łowieckich na rodzeństwie śmiertelnie poważnie. Czasami kończy się to piszczeniem i ucieczką od zbyt namolnego brata czy siostry.

Tego rodzaju aktywność jest bardzo ważna dla rozwoju kotów - uczą się od siebie nawzajem panowania nad emocjami i tego, że nie można gryźć ani drapać za mocno. Lekcje inhibicji gryzienia może dać kotu tylko drugi kot, dlatego w zabawy kociaków człowiek nie powinien specjalnie ingerować. Najlepiej zostawić to kociej mamie.

Zabawa społeczna

Im kot jest starszy, tym mniejszą ma potrzebę zabawy społecznej, czyli zabawy z towarzyszem. Po ukończeniu 18 miesiąca życia kot zmienia się w coraz bardziej samotnego drapieżnika, któremu drugi osobnik tego samego gatunku nie jest potrzebny do szczęścia.

Koty dorosłe potrzebują przede wszystkim zabawy w polowanie z zachowaniem łańcucha łowieckiego. Zabawa ta ma imitować polowanie w naturze, które kot zawsze odbywa w pojedynkę. Może ją zapewnić jedynie opiekun.

Oczywiście zdarza się, że zżyte ze sobą koty dorosłe nadal wspólnie się bawią. Należy jednak zwrócić uwagę, czy jest to na pewno zabawa kota z kotem, czy zabawa jednego kota drugim, czyli stalking. Zabawa polega na wymianie ról, stalking na dręczeniu jednego osobnika przez drugiego, mimo wyraźnych protestów ofiary.

Jak walczą koty?

Strategia odstraszania

Wbrew pozorom kot nie jest zwierzęciem szczególnie chętnym do walki. Jego strategią radzenia sobie z przeciwnikiem jest głównie odstraszanie - najpierw na dystans poprzez znaczenie terytorium zapachem, a w bezpośredniej konfrontacji mową ciała i głosem.

Koty rzadko wybierają walkę i jest to rozsądne postępowanie z punktu widzenia przetrwania: w walce każda ze stron może ucierpieć. Próbują więc stwarzać pozory: przyjmują groźne pozy, stroszą ogon, wyginają się tak, by wyglądać na większe, głośno krzyczą na siebie. Seanse wrzasków trwają przeważnie tak długo, aż jedna ze stron odpuści i oddali się na bezpieczną odległość.

Bezpośrednie starcie

Bywa jednak i tak, że strategia odstraszania nie zadziała i koty zewrą się w bezpośrednim kontakcie. Czasami bójka ogranicza się do kilku pacnięć łapą, czasem dochodzi do eskalacji przemocy. Wszystko dzieje się zazwyczaj w błyskawicznym tempie, tak że człowiekowi trudno się nawet połapać w sytuacji.

Bójki zdarzają się między kotami dzikimi, ale również domowymi, które dotąd żyły ze sobą w zgodzie. Przyczyny takich niesnasek mogą być różne: choroba, a więc i zmieniony zapach jednego z osobników, agresja przeniesiona, agresja na tle konkurencji o zasoby i wiele innych.

Warto pamiętać, że relacja między kotami nie jest dana raz na zawsze. Ulega ona zmianom w czasie pod wpływem czynników wewnętrznych (stan zdrowia, samopoczucie), jak i zewnętrznych (zmiana rutyny dnia, przeprowadzka, nowy członek rodziny, śmierć w rodzinie i tak dalej). Sprawdź także ten artykuł o powodach, dlaczego kot bywa agresywny.

Czy i jak rozdzielać walczące koty?

Bójka czy zabawa?

Najpierw trzeba zorientować się, czy dane zachowanie jest zabawą, czy już agresją. Generalna zasada zabawy jest taka, że raz jeden kot goni, raz jest goniony. Jeśli w trakcie tak zwanej zabawy zawsze ten sam osobnik jest ofiarą, wtedy mamy do czynienia ze stalkingiem, który należy przerwać.

Czasami bójka pojawia się bez wyraźnej przyczyny, znikąd. Nie ma wtedy mowy o zabawie, sytuacja jest jednoznaczna - jeden kot atakuje drugiego. Zdarza się tak często po wizycie jednego z kocich domowników u weterynarza, bo delikwent utracił zapach stada. Może się również zdarzyć w wyniku agresji przeniesionej, kiedy jeden kot wyładowuje nagromadzone emocje na pierwszym obiekcie będącym w zasięgu łap.

Jeśli koty się bawią i żadna ze stron nie jest krzywdzona - nie trzeba interweniować, tylko spokojnie obserwować rozwój sytuacji. Koty to nie dzieci, a ich interakcje mogą wydawać się brutalne. Jeśli interakcja kończy się wzajemnym myciem czy spokojnym rozejściem się - nie ma powodu do obaw.

Kiedy człowiek musi wkroczyć…

Ale jeśli wiemy na sto procent, że mamy do czynienia z groźną bójką lub ze scysją, która może się źle skończyć, wtedy trzeba podjąć działanie. Należy jednak postępować rozsądnie i z głową, aby samemu uniknąć obrażeń.

Jackson Galaxy, znany amerykański behawiorysta radzi, aby nigdy nie wkładać rąk do kociego blendera. Oznacza to, że nie powinniśmy rozdzielać kotów rękami czy innymi częściami ciała. Koty walczące w amoku nie patrzą, kogo drapią czy gryzą. Mogą zadać głębokie, trudno gojące się rany, uszkodzić twarz, poharatać ręce, dotkliwie pogryźć nogi.

Co zatem robić? Włożyć między koty coś, co odgrodzi je od siebie. Może. to być duża poduszka z kanapy, kawał tektury, drewniana taca, zeszyt A4, ostatecznie nawet koc. Uniemożliwienie kontaktu wzrokowego zazwyczaj działa otrzeźwiająco, dając czas nas na “zepchnięcie” jednego z kotów do osobnego pomieszczenia.

Zachowaj spokój

Człowiek, który chce rozdzielić koty, powinien być opanowany, aby nie podnosić ogólnego poziomu emocji. Nie wolno krzyczeć, piszczeć, wykonywać gwałtownych ruchów. Ostatecznie można się posłużyć spryskiwaczem z wodą, jeśli widzimy, że sytuacja zupełnie wymknęła się spod kontroli i zdrowie któregoś z kotów jest zagrożone.

Jeśli już uda nam się rozdzielić koty, należy im dać czas na ochłonięcie, czyli odizolować od siebie w osobnych pomieszczeniach na co najmniej 48 godzin. Warto w tym czasie zaopatrzyć się w dyfuzor feromonów do kontaktu oraz łagodny środek uspokajający (Zylkene, KalmVet). To wszystko będzie potrzebne w procesie ponownego łączenia kotów na drodze socjalizacji z izolacją.

Koty należy łączyć ze sobą powoli i stopniowo, budując na nowo zaufanie poprzez pozytywne skojarzenia. Należy zachować cierpliwość i nie przyspieszać procesu, koty powinny się oswajać we własnym tempie. Łączenie ich “na hura” może skończyć się ponowną bójką i powrotem do punktu wyjścia.

Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?
Oceń
Dla 98,2% czytelników artykuł okazał się być pomocny