Akwariowa katastrofa

Informacje o środowisku bassa


Bass słoneczny, czyli Lepomis gibbosus, to jeden z przedstawicieli rodziny bassowatych w Polsce. Teoretycznie mamy też bassa wielkogębowego, jednak jego populacja jest bardzo skromna i właściwie bardziej w kręgu legend wędkarskich (opis przeważnie bez zdjęcia), niż w większości wód w Polsce. Należy zaznaczyć, że bass słoneczny to nie słonecznica pstra, która jest zupełnie innym gatunkiem i wygląda bardziej niż srebrzyk.

Z jakichś względów słoneczny przyjął się całkiem nieźle, ale wielkogębowy się nie rozmnażał w Polsce i nie jest to pospolity gatunek (na tyle, na ile mamy o nim informacje). Obydwa gatunki są zdecydowanie ciepłolubne, więc dotychczas nie było z nimi tak dużego problemu, jaki może być w przyszłości.

Ze względu na ocieplanie się wód, wiele ryb, które dotychczas nie miały szans w naszym klimacie, może się stać potencjalnie inwazyjnymi. Dlatego właśnie nie należy żadnej ryby ozdobnej wpuszczać do zbiorników wodnych. Przy wyłowieniu gatunku egzotycznego, nie należy go wpuszczać z powrotem do zbiornika.

Zakazana hodowla

Bass słoneczny jest wyjątkowo uciążliwy (nawet nie tak pospolity), ponieważ wyjada ikrę i małe rybki. Dlatego w Polsce jest zabroniony chów, hodowla, a tym bardziej zarybianie nim wód płynących. Pojawia się coraz więcej doniesień o znajdowaniu go w stawach, czy jeziorach, więc raczej nie podzieli losu swojego wielkogębowego kuzyna.

Sytuacja występuje stosunkowo od niedawna, bo dopiero w 2019 roku wprowadzono tak rygorystyczne zakazy związane z tym gatunkiem, ale już obowiązują, więc lepiej zachowajmy tylko sztuki, które mamy do śmierci, a nie hodujmy ich, a tym bardziej nie sprzedawajmy na portalach aukcyjnych.

Może to być nie tylko szkoda dla środowiska, ale też dla naszego portfela, bo należy liczyć się z całkiem sporą karą finansową za wprowadzanie takiego gatunku do obrotu. Poza tym, jak na rybę ozdobną, bass nie jest jakiś wyjątkowo piękny. Natomiast do celów konsumpcyjnych też się za bardzo nie nadaje… w innym wypadku zapewne by się tak nie rozpanoszył.

Bass wielki jak rekin akwariowy

Opis bassa słonecznego

Lepomis gibbosus dorasta do 30 cm długości i ma dość ciekawe ubarwienie. Od strony brzucha żółte, przechodzące w połyskujące niebieskie od strony grzbietu. Ryby mają specyficzną czarną plamkę na górnej części pokrywy skrzelowej. Ta czarna cętka mocno wyróżnia się na tle jasnego ubarwienia bassa.

Wyglądem zdecydowanie różni się od naszej rodzimej fauny i nie raz wzbudza wielkie zaskoczenie u wędkarzy, którzy nigdy wcześniej go nie widzieli. Właściwie przypomina bardziej pielęgnicę południowoamerykańską, niż gatunek, który w ogóle może przebywać w tak chłodnych wodach jak nasze. Ma wyjątkowo elastyczne wymagania.

Ponadto musi to być bardzo skuteczny drapieżnik, skoro nasze rodzime ryby nie poradziły sobie z gatunkiem tak małym i stosunkowo jaskrawym. Co prawda większość osobników od strony grzbietu jest zielono – oliwkowa, ale i tak w porównaniu do lina czy płotki, Lepomis gibbosus jest wyjątkowo pstrokaty. Wygląda po prostu jak ryba akwariowa. Sprawdź także ten artykuł na temat najpopularniejszych ryb do oczka wodnego.

Drapieżna ryba

Jak już wspomniano, bass żywi się larwami płazów, ikrą ryb, narybkiem i owadami w wodzie. Prawdopodobnie ze względu na kolor, zajmuje stanowiska, gdzie jest dużo gęstej roślinności. Może i jest sprytny, ale takie drapieżniki jak nasz rodzimy szczupak mogą sobie z nim łatwo poradzić, więc mały bass woli chować się w krzakach.

Także takie rzeki jak Odra, gdzie woda jest sztucznie podgrzana, są słabiej zasiedlane przez gatunki lubiące chłodniejsze miejsca i wówczas bass słoneczny znajduje sobie niszę. Ta ryba jest też wyjątkowo odporna na zanieczyszczenia wód, więc tam, gdzie ryby bardziej wrażliwe (wymagania czystości wody) mają kłopoty, ona pogarsza dodatkowo sytuację przez intensywne rozmnażanie.

Elastyczne warunki

Chów i hodowla (rozmnażanie) bassa słonecznego jest zabroniony i nie ma od tego prawa wyjątków. Nawet jeżeli nie chcemy go sprzedawać i trzymamy w akwarium. Naturalnie tarło odbywa się gdy woda osiągnie temperaturę powyżej 15 stopni. Ikra jest składana w roślinach, a nie bezładnie rozrzucana. Ponadto samiec się nią opiekuje.

Może to też klucz do sukcesu w rozprzestrzenieniu tego gatunku. Wiele rodzimych ryb nie opiekuje się potomstwem, więc bassy skwapliwie z tego korzystają, pogryzając cudzą ikrę, ale własnej bronią. Ponadto przy wypuszczeniu osobników pochodzących z innych środowisk, nowe ryby niosą ze sobą ryzyko wprowadzenia patogenów niebezpiecznych nie tylko dla narybku, ale też dorosłych osobników ryb rodzimych.

Co ciekawe, populacje bassa słonecznego (nie mylić ze słonecznicą pstrą, która wygląda bardziej niż srebrzyk) w różnych regionach świata mogą się między sobą znacznie różnić. Nie dość, że mają różne wymiary, gotowość do rozrodu i kolory, to jeszcze temperatura wody, przy której odbywają tarło, w niektórych rejonach musi osiągnąć więcej niż 20 stopni (u nas wystarczą warunki 15⁰C). To doskonały przykład jak należy ostrożnie podchodzić do inwazyjności poszczególnych gatunków ryb. Nigdy nie wiadomo do czego zdołają się przystosować i jak obniżą wymagania.

Ryby tropikalne do akwarium

Bass słoneczny to ryba, która jak najbardziej może się akwarystom spodobać. Nie da się ukryć, że jest bardziej kolorowy (najlepszym potwierdzeniem są zdjęcia), niż słonecznica pstra (wyglądająca jak srebrzyk). Nie należy jednak podchodzić do jego utrzymywania lekkomyślnie, narażając ryby, które już żyją w naszym kraju. Właściwie wszystko leży w rękach tych, którzy chcą ją mieć, bo gdzie popyt - znajdzie się i sprzedawca.

Jeżeli wybraliśmy się na wędkowanie i złowiliśmy bassa, nie należy go wypuszczać z powrotem do wody. Warto wówczas też skontaktować się z osobami, które zajmują się monitorowaniem gatunków inwazyjnych w Polsce (przydatne będą zdjęcia). Wiele informacji znajdziemy na stronie Łowca Obcych, gdzie wszystkie gatunki inwazyjne mają swój opis (najważniejsze informacje), też w formie zdjęć a dodatkowo możemy się dowiedzieć, jak należy z nimi postępować.

Wraz z ocieplaniem się wód, będziemy mieli coraz więcej obcych, ale pospolitych gatunków, które będą chciały zadomowić się w Polsce. Jedno jest pewne – nigdy nie zrobią tego same i pomoże im w tym człowiek. Tak jak znalazły się już w wodach sztucznie podgrzanych gibbicepsy, piranie pacu, molinezje, niejeden rekin akwariowy i pielęgnice pawiookie. Kto wie, co nam szykują przyszłe pokolenia tych pasażerów na gapę?

Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?
Oceń
Dla 97,8% czytelników artykuł okazał się być pomocny