Wracali do domu z lękiem, co tym razem zastaną. Codzienność z tym psem przerosła rodzinę

Wiele osób wybiera sobie psa sugerując się jedynie jego wyglądem. Tak było również w przypadku Bartka, który zobaczył zdjęcie psa z niebieskimi oczami i od razu wiedział, że chce właśnie tę rasę. Dziś mężczyzna wspomina, że podczas wyboru psa nie był do tego odpowiednio przygotowany. Codzienność z nowym pupilem zaskoczyła całą rodzinę.
- Moda na daną rasę – jeden z największych błędów przy zakupie psa
- Zmęczenie codziennymi obowiązkami – pierwsze chwile zwątpienia
- Kontakt z behawiorystą – powiedział coś, czego nie chciałem usłyszeć
- Pies to nie dodatek do stylu życia – to realna odpowiedzialność
Moda na daną rasę – jeden z największych błędów przy zakupie psa
Bartek mieszka na nowoczesnym osiedlu przy dużym mieście. Od dawna marzył o własnym psie, a widok zwierzaków wyprowadzanych przez sąsiadów tylko zmotywował go do podjęcia ostatecznej decyzji. Wcześniej widywał piękne border collie na spacerach i na zdjęciach, jednak niewiele wiedział o tej rasie. Znajomi powiedzieli mu, że border collie to psy bardzo inteligentne, kontaktowe i wzbudzające zainteresowanie na spacerach.
Dziś Bartek śmieje się, że jego wyobrażenie o rasie było prawdziwe, ale tylko częściowo. Mężczyzna po pracy lubił spędzać czas przed komputerem, a jego żona i dzieci również nie prowadziły aktywnego trybu życia. Mężczyzna był przekonany, że skoro mieszka blisko terenów zielonych to pies będzie szczęśliwy. Nie brał jeszcze pod uwagę tego, że kilka krótkich wyjść na spacer nie wystarczy.
Szczeniak, którego wybrała rodzina dostał na imię Loki. Od początku był bardzo żywiołowy, jednak Bartek zwalał to na stres w nowym domu. Szybko pojawiło się podgryzanie mebli, stałe domaganie się uwagi i psie psoty. Bartek śmiał się i wysyłał filmiki znajomym, jednak po pewnym czasie zachowanie Lokiego stało się jeszcze bardziej uciążliwe.
Zmęczenie codziennymi obowiązkami – pierwsze chwile zwątpienia
Co prawda Bartek zdawał sobie sprawę z tego, że posiadanie psa to nie tylko przyjemność, ale i wiele obowiązków. Jednak Loki budził się bardzo wcześnie i od rana był pełen energii. Poranny spacer lekko rozładowywał psią energię, ale właściwie efekt był tylko chwilowy. Pies zaraz po spacerze przynosił zabawki, domagał się uwagi i podgryzał ręce domowników.
Po pewnym czasie Loki zaczął stwarzać coraz więcej problemów w domu. Największym kłopotem było zostawanie samemu. Podczas nieobecności domowników pies potrafił wyrządzić wiele szkód. Bartek wspomina, że zaczął wracać do domu ze strachem o to, co w nim zastanie.
Zmęczenie nowymi obowiązkami było coraz silniejsze. Bartek był jedyną osobą w domu, która odpowiadała za spacery. Loki miał gdzie biegać, jednak ku zaskoczeniu Bartka nie chciał robić tego sam. Po pewnym czasie mężczyzna zaczął zastanawiać się nad zasięgnięciem pomocy.

Kontakt z behawiorystą – powiedział coś, czego nie chciałem usłyszeć
Bartek wspomina, że pierwsza rozmowa z behawiorystą całkowicie zmieniła jego podejście. Jak sam mówi „fachowiec powiedział coś, czego nie chciałem usłyszeć”. Behawiorysta był zdziwiony tym, że Bartek lubiący siedzący tryb życia wybrał sobie właśnie border collie i uświadomił go, jak niewiele wie o potrzebach tej konkretnej rasy.
Szybko stało się jasne, że Loki sprawia problemy nie bez przyczyny. Border collie jako wyjątkowo inteligentne psy wymagają nie tylko dużej dawki ruchu, ale i zajęć umysłowych. Jest to rasa idealna dla osób aktywnych i chcących szkolić swojego pupila. Bartek nie wiedział o tym przed zakupem Lokiego i zupełnie nie był przygotowany na spełnienie wymagań tak aktywnego psa.
Dziś mężczyzna przyznaje, że był zły sam na siebie. Miał wrażenie, że ktoś ocenia go jako właściciela. Dopiero po kilku dniach od rozmowy z behawiorystą zrozumiał, że mężczyzna miał rację. Pies nie wpasowywał się do jego wyobrażeń dlatego, że naturalnie nie był przystosowany do takiego trybu życia.
Pies to nie dodatek do stylu życia – to realna odpowiedzialność
Loki, choć stwarzający problemy był ulubieńcem rodziny. Bartek ani przez chwilę nie myślał, aby oddać go komuś innego. Niestety konsultacje z behawiorystą pokazały mu prawdę, na którą nie był do końca gotowy. Nie było żadnej złotej recepty aby pies nagle stał się grzeczny. Okazało się, że Loki wymaga znacznie więcej zaangażowania ze strony domowników.
Bartek podkreśla, że choć uwielbia Lokiego, dziś nie zdecydowałby się na psa o takich wymaganiach. Ostatecznie udało się zapanować nad zachowaniem Lokiego, jednak wymagało to przeorganizowania życia rodzinnego. Okazało się, że pies to nie tylko modny dodatek do stylu życia, ale i realna odpowiedzialność.
Pod namową behawiorysty, Bartek zaczął poświęcać czas na szkolenie Lokiego. Pies uczy się obecnie podstaw obedience, z czego ma ogromną satysfakcję. Szkolenie połączone ze znacznie większą dawką ruchu sprawiło, że Loki przestał niszczyć domowe wyposażenie i stał się znacznie grzeczniejszy.
Na szczęście, starsza córka Bartka również bardzo polubiła ćwiczenia ze swoim psem. Dziś chętnie trenuje z nim zarówno w domu, jak i na spacerach. Dziewczyna nawiązała z psem pozytywną relację i lubi zabierać go na dłuższe wędrówki. Dla Bartka jest to ważne wsparcie, bo jak sam mówi, sam nie dałby sobie rady nad rozładowaniem tak dużych pokładów energii Lokiego. Jego historia jest dobrym przykładem na to, że wybór rasy tylko ze względu na jej wygląd bądź modę nie jest najrozsądniejszym pomysłem.