Znajomi myśleli, że po prostu nie lubi pływać. Prawda o jego tajemnicy była o wiele bardziej bolesna

Kąpiele w morzu lub jeziorze zazwyczaj kojarzą się z wakacjami i przyjemnym wypoczynkiem. Dla Kamila sytuacja wyglądała zupełnie inaczej, a wyjazdy nad wodę przez całe życie były dla niego źródłem stresu. Wystarczyło kilka kroków w głąb wody, by wróciło uczucie paraliżującego lęku. Kamil myślał, że ten lęk będzie mu już towarzyszył na stałe, jednak wszystko zmieniło się, gdy poznał tego psa.
- Strach przed wodą – uczucie lęku, które trwało niemal 35 lat
- Pies, który kochał wodę – początki wyjątkowej relacji
- Małe kroki, które pomogły w walce z lękiem
Strach przed wodą – uczucie lęku, które trwało niemal 35 lat
Kamil ma 41 lat i mieszka niedaleko dużego jeziora. Miejscowość przyciąga miłośników wypoczynku nad wodą. Mimo pięknych plaż, Kamil zawsze wolał trzymać się z daleka od brzegu. Większość jego znajomych nie znała prawdziwego powodu i myślała, że mężczyzna po prostu nie przepada za pływaniem.
Mężczyzna wolał nie chwalić się, że gdy miał 8 lat, wypadł z łódki podczas rodzinnej wyprawy po jeziorze. Nic poważnego się nie stało, a chłopiec szybko został ponownie wciągnięty na łódź. Jednak to doświadczenie pozostawiło w nim wspomnienie bezradności i lęku, które towarzyszyło przy każdej kolejnej próbie wejścia do wody.
Z biegiem czasu Kamil nauczył się funkcjonować ze swoim lękiem. Nie korzystał z basenów, omijał z daleka wypożyczalnie łódek i kajaków, pomimo, że mieszkał w miejscu idealnym do tego typu rekreacji. Kiedy znajomi proponowali mu wieczór nad jeziorem, ten zazwyczaj odmawiał uczestnictwa lub namawiał na wybór innego miejsca.
Pies, który kochał wodę – początki wyjątkowej relacji
Kamil z uśmiechem wspomina, że był pewny, że lęk przed wodą będzie towarzyszył mu już do końca życia. Jednak jego historia potoczyła się zupełnie inaczej. Początek zmian nastąpił, gdy jego przyjaciel Bartek musiał wyjechać za granicę. Mężczyzna postanowił przeprowadzić się z rodziną do Irlandii, ale nie mógł zabrać ze sobą swojego psa. Był to postawny nowofundland, który był znany ze swojej łagodności.
Podczas jednego ze spotkań, Bartek wspomniał, że prawdopodobnie będzie musiał sprzedać swojego psa. Kamil doskonale znał Nero i pomyślał, że pies może być nieszczęśliwy trafiając do kogoś całkowicie obcego. Sytuacja nie dawała Kamilowi spokoju. Mężczyzna myślał nad możliwymi rozwiązaniami, aż w końcu postanowił sam zająć się Nero.
Bartek przyjął pomysł Kamila z dużym entuzjazmem i już kilka tygodni później, Nero zamieszkał w nowym domu. Był to młody pies, który uwielbiał długie spacery i aportowanie. Szybko stało się jasne, że każdy spacer w pobliżu jeziora musi zakończyć się kąpielą. Nero wprost kochał wodę i nie potrafił odmówić sobie takiej przyjemności.

Małe kroki, które pomogły w walce z lękiem
Po pewnym czasie Kamil i Nero stworzyli bardzo zgrany duet. Mężczyzna postanowił zabierać psa nad jezioro, które ten tak kochał. Pies wskakiwał wtedy do wody i pływał w pobliżu brzegu. Kamil miał wrażenie, że patrzy na najszczęśliwsze stworzenie na świecie, jednak wolał oglądać go z bezpiecznej odległości.
Z czasem Kamil zauważył, że Nero próbuje namówić go do zabawy w wodzie. Pies podbiegał do niego i wracał do wody, zatrzymywał się na płyciźnie i patrzył. Właśnie wtedy Kamil postanowił zrobić coś, czego nie robił od wielu lat. Zdjął buty i wszedł do wody po kostki. Był przekonany, że poczuje znajomy niepokój, ale okazało się, że to towarzyszyło mu tylko delikatne napięcie.
Wejście po kostki do wody nie brzmiało jak spektakularny sukces, ale dla Kamila był to ogromny krok na przód. Spacery nad jezioro stały się rytuałem, a Kamil coraz częściej decydował się na wchodzenie do wody. Nero wyglądał wtedy, jakby go pilnował. Prawdopodobnie to właśnie ta psia czujność sprawiła, że Kamil poczuł większą pewność siebie. Dziś mężczyzna nadal nie przepada za pływaniem, jednak bez problemu wchodzi do wody, a jeden raz nawet odważył się na przepłynięcie łódką. Za każdym razem podkreśla, że nie pomogła mu terapia, a wspaniały pies.