Najskuteczniejszy sposób aby pies wracał na komendę. Trenerzy go polecają

Komenda „do mnie” – czyli przywołanie – to jeden z najważniejszych elementów wychowania psa. Problem w tym, że w praktyce potrafi zawieść dokładnie wtedy, gdy najbardziej jej potrzebujesz: gdy mignie wiewiórka, pojawi się inny pies albo nos psa „złapie” zapach, którego nie da się zignorować. Da się sprawić, by wracał pewnie i szybko nawet w takich sytuacjach. Jak? Poniżej znajdziesz plan treningowy w 3 rundach, który krok po kroku buduje niezawodne przywołanie.
- Nauka komendy „do mnie” w domu
- Przywołanie psa na zewnątrz krok po kroku
- Ostatnia runda: przywołanie w rozproszeniach
Nauka komendy „do mnie” w domu
Zacznij w miejscu, gdzie panuje spokój i masz sytuację pod pełną kontrolą — najlepiej w domu. Pies powinien szybko skojarzyć, że komenda „do mnie” oznacza natychmiastowy powrót i naprawdę solidną nagrodę w postaci wyjątkowo atrakcyjnych smakołyków. Zrezygnuj z przeciętnych, suchych chrupek. Postaw na kawałki gotowanego kurczaka, sera albo surowego mięsa. Nagroda ma być na tyle „mocna”, by opłacało się psu odpuścić nawet najciekawsze rozproszenia.
- Poproś domownika, żeby przytrzymał psa. Odejdź kilka metrów, a potem wydaj komendę „do mnie” (lub tę, której używasz) w radosnym, energicznym tonie.
- W momencie, gdy pies do Ciebie dobiegnie, od razu go nagródź — hojnie podając przysmaki jeden po drugim.
- Po kilkunastu udanych powtórkach dodaj drobne rozproszenia. Poproś kogoś, by przeszedł obok, rzuć na podłogę piłkę (ale nie pozwól psu jej chwycić) itp. Nagradzaj czworonoga za to, że ignoruje bodźce i wybiera wykonanie Twojego polecenia.
Przywołanie psa na zewnątrz krok po kroku
Gdy pies pewnie reaguje na przywołanie w domu, czas przenieść trening w miejsce, które daje trochę naturalnych rozproszeń, ale nadal pozwala zachować kontrolę. Sprawdzi się klatka schodowa, ogrodzony ogród albo spokojniejsza część podwórka.
- Na tym etapie pies powinien być przypięty do długiej linki treningowej (więcej o niej przeczytasz tu), dzięki której utrzymasz go pod kontrolą nawet wtedy, gdy spróbuje Cię zlekceważyć.
- Pozwól psu przez moment powęszyć i skupić się na ciekawym zapachu. Następnie wydaj komendę „do mnie”. Kiedy podejdzie, nagródź go hojnie smakołykami. Jeśli zignoruje polecenie, lekko napnij linkę, powtórz komendę i gdy tylko przyjdzie — od razu go nagródź.
- Trenuj przywołanie także wtedy, gdy w tle pojawiają się ludzie albo słychać niecodzienne dźwięki. Celem jest to, by pies zrozumiał, że Twój głos i nagrody są ważniejsze niż wszystko, co dzieje się dookoła. Nie oszczędzaj na nagrodach o wysokiej wartości!
Ostatnia runda: przywołanie w rozproszeniach
Ostatni etap to prawdziwy egzamin z tego, czego nauczyliście się wcześniej. Trenujecie go na otwartej przestrzeni, gdzie bodźców jest mnóstwo: ludzie, inne psy, dzikie zwierzęta i cała masa kuszących zapachów.
- Ćwicz przywołanie, gdy pies jest pochłonięty węszeniem w trawie. Odwróć się plecami i zrób kilka kroków, jakbyś naprawdę odchodził. Dla wielu psów to najsilniejszy sygnał, by ruszyć za przewodnikiem. Kiedy tylko pupil zacznie do Ciebie podbiegać, powiedz komendę "do mnie". Potem zatrzymaj się, odwróć i spokojnie poczekaj, aż do Ciebie dotrze. Na koniec hojnie nagródź go przysmakami.
- Ćwicz przywołanie, gdy pies bawi się z innym, spokojnym psem. Na początku przywołuj go dosłownie na chwilę — najlepiej w momencie, gdy na sekundę przystanie, żeby złapać oddech. Nagródź go i pozwól od razu wrócić do zabawy, używając sygnału zwalniającego, o którym przeczytasz tu. Dzięki temu pies uczy się, że przywołanie nie oznacza końca frajdy, tylko krótki "przystanek na przekąskę". Z czasem stopniowo wydłużaj moment, w którym pies ma zostać przy Tobie.
- Nigdy nie karz psa za to, że zareagował z opóźnieniem. Wykonanie komendy zawsze powinno kończyć się bardzo atrakcyjną nagrodą. Jeśli pies Cię nie słucha, zwykle nie jest "niegrzeczny" — to znak, że potrzebujecie wrócić do wcześniejszych, mniej rozpraszających rund i tam wzmocnić podstawy.
