Musiała pilnie zabrać psa do pracy na jeden dzień. Szefowa zareagowała od razu...

Lola jest drobnym, białym pieskiem o ciemnych oczach i zwisających uszach. Kiedy pierwszy raz pojawiła się w biurze, niektórzy pracownicy patrzyli na nią z lekkim zaskoczeniem. Już kilka miesięcy później, pies który miał pojawić się w biurze tylko na chwilę, został jego żywą ozdobą. Ta historia jest idealnym przykładem na to, że coraz więcej firm pozwala na obecność zwierząt w pracy, a te potrafią skutecznie poprawić atmosferę w zespole.
- Miała pojawić się tylko na chwilę – zrobiła zamieszanie i została
- Kolejne wizyty psa w biurze – początki nowej rzeczywistości
- Obecność psa w biurze – pewne problemy i nowe zasady
Miała pojawić się tylko na chwilę – zrobiła zamieszanie i została
Mała Lola należy do Marty, jednej z pracowniczek działu marketingu. Tamtego dnia Marta musiała zostać w pracy na dłużej, a na domiar złego, pozostali domownicy musieli wyjechać. Lola nie mogła zostać sama na kilkanaście godzin, dlatego Marta poprosiła o zgodę przyprowadzenia jej do pracy.
Marta wspomina, że była przekonana o tym, że dyrektor jej odmówi. Firma była dobrze zorganizowana, wszyscy siedzieli przy komputerach, a klienci często odwiedzali biuro. Wydawało się, że zwyczajnie nie ma tam miejsca na psa.
Ku zaskoczeniu Marty, szef zgodził się na obecność psa, pod warunkiem, że będzie to tylko na jeden dzień. I tak rozpoczęła się przygoda, której nikt nie planował. Lola zrobiła w biurze niemałe poruszenie. Jej obecność była dla wielu pracowników nie tylko zaskakująca, ale i dość radosna. Przez większość czasu Lola leżała przy biurku Marty, a czasem wybierała się na krótkie przechadzki między biurkami.
Szef działu obserwował sytuację z dystansu. Okazało się, że obecność psa ociepliła wizerunek firmy. Klienci, którzy przychodzili do biura uśmiechali się na widok Loli i z radością dopytywali, czy to stały pracownik. Nie obyło się też bez kilku drobnych wpadek, jednak nikt nie zwrócił na nie większej uwagi.
Kolejne wizyty psa w biurze – początki nowej rzeczywistości
Marta nie planowała więcej przyprowadzać Loli do biura. Mimo tego jej współpracownicy co jakiś czas dopytywali się o tego radosnego pieska. Ku zaskoczeniu Marty, któregoś dnia przyszedł sam szef działu i zapytał, jak miewa się Lola. Przy okazji zaproponował, żeby Marta ponownie przyprowadziła ją do biura.
Ostatecznie Lola pojawia się w biurze regularnie. Jej obecność zmieniła atmosferę na przerwach. Dziś większość współpracowników chętnie podchodzi do legowiska Loli. Zaczęły się luźne rozmowy, a atmosfera nie jest już tak stresująca jak kiedyś.
Według Marty, Lola bardzo dobrze odnajduje się w biurze. Kocha spacer, który pokonują aby dotrzeć do biura, a w godzinach pracy robi się bardzo grzeczna. Czasem zaszczeka, innym razem podbiegnie do gościa. Jednak jej radosne i przyjazne usposobienie sprawia, że większość ludzi uśmiecha się na sam jej widok.

Obecność psa w biurze – pewne problemy i nowe zasady
Historia Loli nie jest pozbawiona problemów. Część pracowników od początku uważała, że zwierzęta nie powinny pojawiać się w miejscu pracy. Jeden ze współpracowników obawiał się o higienę i nie był entuzjastycznie nastawiony do całego pomysłu.
Firma zdecydowała się na wprowadzenie konkretnych zasad. Lola może przebywać tylko w wyznaczonych strefach, a Marta odpowiada za jej spokojne zachowanie i utrzymanie czystości. W miejscu pracy pojawiło się specjalne legowisko, miski, zabawki, a nawet instrukcja kontaktu.
Czasem do Loli dołączają psy innych pracowników biura. To, co na początku było dużym zaskoczeniem, dziś stało się codziennością w pracy. Obecnie Lola jest nazywana biurową maskotką, a jasne zasady sprawiły, że przekonała do siebie wszystkich pracowników. Co pewien czas w biurze pojawia się też pies szefa działu, który nie musi już spędzać samotnie kilku godzin w pustym domu.