Znajoma zostawiła jej psa na dwa dni. Po kilku latach nadal są razem

Zuza określa się mianem urodzonej szczęściary i jak sama podkreśla, jej los często układa się tak, jakby tego chciała. Tak było także w przypadku jej suczki imieniem Elsa, której nigdy nie planowała, a która stała się wyjątkowym pupilem. To jedno nieco przypadkowe spotkanie sprawiło, że Elsa została z nią na stałe, choć obie jeszcze o tym nie wiedziały.
- Opieka weekendowa – początek przygody z własnym psem
- Więź, która zaczęła się niespodziewanie
- Suczka miała zostać na weekend – została na stałe
Opieka weekendowa – początek przygody z własnym psem
Telefon od znajomej przyszedł w piątkowy wieczór. Zuza stanęła przed nietypową prośbą. Jej znajoma miała pilny wyjazd, a rodzina jednak nie mogła zająć się jej psem. W związku z tym znajoma szukała kogokolwiek, kto zgodzi się przyjąć jej psa tylko na jeden weekend.
Zuza zgodziła się, ponieważ było jej szkoda zarówno znajomej, jak i sytuacji samego psa. Już następnego poranka znajoma przyjechała do niej z niewielką sunią imieniem Elsa. Wraz z suczką przywiozła małe legowisko, zapas karmy i kilka zabawek. Elsa była bardzo spokojna, choć z początku nieco nieufna. Usiadła w przedpokoju i przez chwilę obserwowała nowe otoczenie.
Znajoma pożegnała się tak szybko, jak się pojawiła, a Zuza została z Elsą sam na sam. Pierwszy wieczór był dla Zuzy bardziej stresujący niż dla samej Elsy. Dziewczyna martwiła się czy obudzi się odpowiednio rano, aby zdążyć ze spacerem. Tymczasem Elsa pobawiła się piłką i szybko zasnęła w legowisku, tak jakby znała mieszkanie od dawna.
Więź, która zaczęła się niespodziewanie
Pierwszy wspólny poranek był dla Zuzy dużym zaskoczeniem. Suczka grzecznie spała przez całą noc, a poranny spacer nie był obowiązkiem, a przyjemnością. Zamiast weekendu spędzonego przed laptopem, Zuza poszła do parku i zaczęła rozmawiać z innymi ludźmi, którzy przyprowadzili tam psy.
Elsa była bardzo grzeczna i nie sprawiała większych problemów. Właściwie wyglądała zupełnie tak, jakby nie była przywiązana do swojej właścicielki. Zuza stwierdziła, że suczka bardzo lgnie do człowieka i potrzebuje jego bliskości, zupełnie tak, jakby nie miała jej wcześniej.
Gdy weekend dobiegał końca, Zuza poczuła pewien rodzaj zawodu. Te dwa dni upłynęły jej zupełnie inaczej niż wcześniej, a w niedzielę nawet zaczęła już myśleć o posiadaniu własnego psa. Wieczorem Elsa miała być już odebrana przez znajomą, jednak tak się nie stało. Zuza dzwoniła do znajomej kilka razy, ale ta nawet nie odebrała telefonu.

Suczka miała zostać na weekend – została na stałe
W poniedziałek rano Zuza ponownie wyszła na spacer z Elsą i zaczęła szykować się do pracy. Była zaniepokojona, bo nie planowała takiego obrotu spraw. Znajoma zadzwoniła do niej dopiero po południu i z lekkim zdenerwowaniem powiedziała, że jej wyjazd trochę się przedłuży.
Zuza pamięta, że w tamtym momencie zrobiło jej się przykro. Wcale nie z powodu zachowania znajomej, ale sytuacji Elsy, która najprawdopodobniej nie była zbyt potrzebna swojej właścicielce. Po pewnym namyśle dziewczyna podjęła decyzję, aby jeszcze raz porozmawiać ze znajomą i zaproponować jej nietypowe rozwiązanie.
Trzy dni później znajoma pojawiła się po Elsę, jednak nie była zbyt zadowolona. Suczka przywitała ją z entuzjazmem, ale ta zareagowała oziębłością. Nie myśląc dłużej Zuza rzuciła zdanie, które zapamięta na długo. Odkupie ją od Ciebie – powiedziała nagle i z dużą niepewnością. Ku jej zaskoczeniu, znajoma tylko lekko się uśmiechnęła i zapytała o cenę.
Ostatecznie okazało się, że znajoma zmieniła partnera, a w jej życiu nie było już miejsca na psa. Rozważała nawet oddanie Elsy do schroniska, jednak traktowała to jako ostateczność. Dla Zuzy był to jasny sygnał, że Elsa powinna zostać z nią na stałe. Obecnie minęło już kilka lat od tamtych wydarzeń, a Zuza śmieje się, że nie planowała psa, a przypadkowo dostała wspaniałego przyjaciela.