Nasz pies uciekał z ogrodu zawsze o godzinie 15:00. Postanowiliśmy go śledzić i prawda nas zamurowała

Gosia i Przemek uważali, że ich pies po prostu ma wyjątkowy talent do ucieczek. Nie ważne, jak dobrze zabezpieczali ogród, Traper i tak znajdował sposób, aby niepostrzeżenie wydostać się na zewnątrz. Najdziwniejsze było jednak to, że zawsze próbował uciekać o tej samej godzinie. Po pewnym czasie Gosia i Przemek postanowili go śledzić. To co odkryli, kompletnie ich zaskoczyło.
- Pierwsza ucieczka – początek nietypowej historii
- Nietypowe próby psich ucieczek – reakcje sąsiadów
- Pies, który skrywał pewną tajemnicę
- Prawdziwa przyjaźń może pojawiać się niespodziewanie
Pierwsza ucieczka – początek nietypowej historii
Traper pojawił się w domu Gosi i Przemka kilka lat wcześniej. Był dużym, zdrowym kundelkiem, który pewnego dnia znalazł się na osiedlu. Gosia i Przemek nie potrafili przechodzić obok niego obojętnie. W ten sposób Traper szybko znalazł nowy dom, w którym był obdarzony wyjątkową troską. Od samego początku było jasne, że Traper uwielbia długie przechadzki, jest inteligentny i nadzwyczaj ciekawski. Gosia żartowała nawet, że ten pies zachowuje się trochę jak wścibski sąsiad.
Przemek wspomina, że pierwsza ucieczka Trapera wydarzyła się w środku lata. Mężczyzna wrócił z pracy do domu i zobaczył uchyloną furtkę. Od razu spanikował, bo wiedział, że w tym czasie Traper zawsze biegał po ogrodzie. Tym razem psa nigdzie nie było. Zaczęły się poszukiwania, pytanie sąsiadów i jeżdżenie po okolicy. Po kilku godzinach Traper wrócił do domu tak, jakby nic się nie wydarzyło. Był radosny i spokojny.
Po pewnym czasie sytuacja powtórzyła się po raz drugi, trzeci i kolejny. Gosia zauważyła, że Traper próbuje swoich sztuczek około godziny 15, czyli niecałą godzinę przed powrotem Przemka do domu. Małżeństwo zabezpieczyło furtkę, dokładnie przeanalizowało stan ogrodzenia i bramy wjazdowej. Jednak Traper co pewien czas znajdował inny sposób, by wydostać się na zewnątrz. Za każdym razem wracał po kilku godzinach.
Nietypowe próby psich ucieczek – reakcje sąsiadów
Po pewnym czasie Gosia i Przemek zaczęli się nieco przyzwyczajać do nietypowego zachowania Trapera. Postanowili popytać sąsiadów, czy w widywali Trapera poza posesją. Osoby, które go widziały mówiły, że spokojnie przechodzi przez osiedle i wygląda tak, jakby miał z góry upatrzony kierunek. Czasem tylko przychodził na chwilę na dźwięk nawoływania sąsiadów, dawał się pogłaskać i za chwilę szedł dalej.
Gosia postanowiła dobrze przypatrzeć się zachowaniu Trapera. Okazało się, ze przed każdą ucieczką pies zachowywał się niemal identycznie. Po godzinie piętnastej piszczał, aby wypuścić go na ogród. Następnie chodził chwilę po podwórku, a gdy tylko Gosia znikała za drzwiami, zaczynał szukać możliwości wyjścia z posesji.
Przemek był przekonany, że Traper zwyczajnie się nudzi. Zaczął organizować mu dłuższe spacery i więcej zabaw, ale nie przyniosło to żadnego efektu. Pies cały czas próbował wydostać się z posesji i nic nie wskazywało na to, żeby zamierzał zmienić swoje nawyki. Wobec tego małżeństwo postanowiło go śledzić.

Pies, który skrywał pewną tajemnicę
Tamtego dnia Przemek postanowił wyjść wcześniej z pracy. Zaparkował auto na ulicy i spokojnie czekał żeby zobaczyć, co zrobi Traper. Gosia specjalnie zostawiła uchyloną furtkę i po wypuszczeniu psa, szybko schowała się w domu. Tak jak przewidywali, Traper ruszył pewnym krokiem na przechadzkę po osiedlu.
Przemek śledził go w pewnym oddaleniu. Nie było to trudne, bo Traper szedł spokojnie i tylko czasem spoglądał na mijane posesje. Wyglądał tak, jakby naprawdę miał upatrzony cel podróży. Po kilu minutach wszystko stało się jasne.
Ku zdziwieniu Przemka okazało się, że Traper podszedł do pewnej furtki, usiadł przed nią i zaczął merdać ogonem. Chwile później pojawiła się starsza kobieta, która wpuściła go do środka. Sytuacja wyglądała tak, jakby kobieta doskonale znała psa, a może nawet na niego czekała.
Prawdziwa przyjaźń może pojawiać się niespodziewanie
Przemek postanowił pójść za Traperem i wyjaśnić sytuację z kobietą. Okazało się, że pies pierwszy raz pojawił się pod jej domem kilka miesięcy wcześniej. Była to właśnie data jego pierwszej ucieczki z podwórka.
Seniorka niedawno straciła męża i mieszkała sama. Wspomniała, że pies pojawił się pod jej furtką zupełnie niespodziewanie. Kobieta nigdy go nie dokarmiała ani nie zachęcała do odwiedzin. Podczas pierwszego spotkania tylko go pogłaskała i wpuściła na chwilę na podwórko.
Szybko okazało się, że Traper uciekał z podwórka Gosi i Przemka po to, by pójść pod bramę starszej kobiety. Seniorka polubiła te odwiedziny i wspomina, że dzięki Traperowi ponownie zaczęła wychodzić na zewnątrz. Doskonale wiedziała, że pies należy do kogoś. Traper miał piękną, zadbaną sierść i elegancką obrożę na szyi. Właśnie dlatego kobieta nigdy nie próbowała go zatrzymywać. Traper spędzał u niej około godziny do dwóch, a następnie wychodził przez furtkę i znikał, idąc zawsze w jednym kierunku.
Dziś Traper nie chodzi już do starszej Pani sam. Przemek i Gosia wychodzą z nim na spacery i za każdym razem zachodzą do seniorki. Kobieta okazała się bardzo sympatyczna i widocznie potrzebowała kontaktu z innymi ludźmi. Dziś wszyscy śmieją się, że Traper nigdy nie wychodził bez celu, on po prostu znalazł sobie drugą rodzinę.