Miał 35 lat, gdy jego świat zgasł. Potem w życiu Marka pojawił się czworonożny Brutus

Marek stracił wzrok w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Od tej pory był przekonany, że jego świat nigdy nie będzie już taki, jaki był wcześniej. Zamiast aktywności i kariery zawodowej pojawiło się poczucie pełnej zależności od innych ludzi. Wszystko zmieniło się w dniu, w którym poznał labradora imieniem Bruno, który stał się cichym bohaterem jego życia.
- Pierwsze miesiące po wypadku – z aktywności w poczucie bezradności i zależności
- Pies przewodnik, który zmienił życie Marka
- Bohater, który nie nosi peleryny – życie z psim przewodnikiem
Pierwsze miesiące po wypadku – z aktywności w poczucie bezradności i zależności
Marek miał zaledwie 35 lat, gdy uległ poważnemu wypadkowi. Oprócz niegroźnych obrażeń ciała doznał uszkodzenia obydwu oczu. Diagnoza lekarzy była bezwzględna i nie dawała żadnych szans na odzyskanie wzroku. Po wypadku Marek widział tylko lekkie, bardzo rozmazane cienie i strzępy kolorów, jednak to nie wystarczyło do normalnego funkcjonowania.
Przez pewien czas Marek unikał proszenia kogokolwiek o pomoc i za wszelką cenę starał się być samodzielny. Niestety nie było już mowy o kontynuowaniu kariery zawodowej, ani nawet o codziennym robieniu zakupów. Problemem były także codzienne czynności życiowe, które zaczęły wymykać się spod kontroli.
Obecnie Marek wspomina, że rezygnacja z pasji i pracy nie bolała go tak bardzo, jak utrata samodzielności i niezależności. I choć nie chciał, musiał korzystać z pomocy najbliższych, nawet w załatwianiu najprostszych spraw poza domem. O samodzielnym wyjściu na miasto nawet już nie marzył.
Pies przewodnik, który zmienił życie Marka
Pewnego dnia siostra Marka rzuciła pomysł o psim przewodniku. Marek kochał psy, jednak nie uważał, żeby zwierzak mógł przejąć tak odpowiedzialną rolę w jego życiu. Po przemyśleniu całej sytuacji doszedł do wniosku, że w zasadzie gorzej już być nie może. Mimo pierwszych wątpliwości zgłosił się do fundacji szkolącej psich przewodników.
To nie była prosta ani krótka droga, jednak ostatecznie Marek uzyskał szansę na posiadanie psiego przewodnika. Pierwsze spotkanie z psem zrobiło na mężczyźnie ogromne wrażenie. Pies wydawał się skoncentrowany, pewny siebie, a jednocześnie spokojny. Instruktorzy tłumaczyli mu, że nie jest to zwykły pupil, a pies, który może realnie pomóc w wychodzeniu z domu, omijaniu przeszkód, a nawet w odnajdowaniu przedmiotów codziennego użytku.
Pierwsze wspólne treningi były dla Marka trudne, ale przynosiły widoczne efekty. Z czasem mężczyzna nauczył się wszystkich zasad i nabrał do psa większego zaufania. Długo odwlekał decyzję o pierwszym samotnym wyjściu z psem do centrum miasta. W końcu nadszedł ten dzień i Marek wraz z Brutusem wyruszyli w swoją pierwszą podróż. I choć z boku może nie wyglądało to jak spektakularny sukces, Marek wspomina, że pierwszy raz od dawna poczuł, że może iść przed siebie bez strachu.

Bohater, który nie nosi peleryny – życie z psim przewodnikiem
Kiedyś Marek wyobrażał sobie, że pies przewodnik pomaga tylko podczas spacerów i omijania przeszkód. Jednak Bruno szybko stał się częścią każdej sfery jego życia. Towarzyszył mu w wyjściach do lekarza, do sklepu, a nawet w podróżach pociągiem. Jego pomoc była też nieoceniona w domu.
Ku zaskoczeniu Marka, ludzie zaczęli traktować go nieco inaczej. Wcześniej spotykał się z niezręcznym współczuciem lub nadmierną ostrożnością. Z psem przewodnikiem stał się dużo bardziej niezależny, ludzie zaczęli go sami zagadywać i traktowali bardziej normalnie. Bruno był kluczem do przełamania dystansu, którego Marek nie był w stanie sam pokonać.
Dziś Marek wspomina, że Bruno całkowicie odmienił jego nowe życie. Stał się cichym wsparciem i opiekunem. Niestety nadal spotyka się z trudnymi sytuacjami. Ostatnio kierowca taksówki odmówił mu przewozu z psem. Z kolei pracownicy jednego ze sklepów odmówili mu wejścia z psim przewodnikiem. Jednak Marek nauczył się cierpliwości do takich sytuacji, poznał przyjazne mu miejsca, a nawet taksówkarzy, z którymi może podróżować bez problemów.