Pies, który nie szczekał, skrywał pewną tajemnicę. Gdy Anita poznała prawdę, wróciła do schroniska

Wiele historii o adopcji psów ze schroniska rozpoczyna się od świadomej decyzji, jednak w tym przypadku było zupełnie inaczej. Anita miała pójść tylko na chwilę z koleżanką i pomóc jej w wyborze pupila. Szybko okazało się, że jej pierwsza wizyta w schronisku całkowicie odmieniła dalsze wydarzenia.
- Krótka wizyta z koleżanką – pierwsze spotkanie wymarzonego psa
- Decyzja o adopcji psa – pierwsze dni w nowym domu
- Nieplanowana adopcja stała się najlepszą decyzją
Krótka wizyta z koleżanką – pierwsze spotkanie wymarzonego psa
Anita nigdy wcześniej nie była w żadnym schronisku. Nie interesowała się tematem zwierząt, które poszukują domu. Pewnego dnia koleżanka poprosiła ją o wspólną podróż w celu wybrania psa dla swojej rodziny. Anita z początku trochę się bała, ale szybko dała się przekonać.
To miała być krótka wizyta i pierwsze zapoznanie z wybranym psem koleżanki. Jednak rzeczywistość potoczyła się zupełnie inaczej. Przechodząc pomiędzy kojcami, Anita słuchała opowieści wolontariuszy z delikatną obojętnością. Jednak wszystko zmieniło się przy przedostatnim boksie. Siedział tam niewielkich rozmiarów kundelek, który na jej widok zareagował radosnym merdaniem ogona. Nie szczekał, nie podbiegł na przywitanie, ale z daleka cieszył się tak bardzo, że aż lekko dygotał.
To właśnie to przywitanie mocno poruszyło Anitę. Pies wyglądał, jakby nie miał nadziei, że ktoś po niego przyjdzie. Jednocześnie reagował radością na widok człowieka i najprawdopodobniej bardzo potrzebował kontaktu. Anita kucnęła obok kojca i zawołała go do siebie. Pies podszedł bliżej, ale zaraz potem się wycofał. Anita wróciła do domu, ale nie mogła przestać o nim myśleć.
Decyzja o adopcji psa – pierwsze dni w nowym domu
Choć Anita nie planowała adopcji psa i kiedyś uważała, że nie ma na to miejsce w ciasnym mieszkaniu, po wizycie w schronisku zmieniła zdanie. Ten jeden mały pies, którego zobaczyła nie dawał o sobie zapomnieć. Ostatecznie dziewczyna porozmawiała z bliskimi i podjęła decyzję, jeszcze tego samego dnia wróciła do schroniska i zabrała psa na spacer.
Okazało się, że ten jeden pies tak naprawdę jest suczką, którą ktoś podrzucił pod bramę schroniska. Nikt nie znał jej historii, jednak sunia była bardzo uległa, nieco przestraszona, ale bardzo rządna kontaktu z człowiekiem. Pierwszy spacer nie był idealny, ale tylko utwierdził Anitę w decyzji o adopcji.
Ostatecznie suczka dostała na imię Natka i zamieszkała w mieszkaniu Anity. Pierwsze dni były dość trudne, ale Anita nie miała żadnych wątpliwości. Natka piszczała, gdy zostawała sama w domu, a gdy Anita wróciła, bała się niemal wszystkiego. Jednak zawsze reagowała na jej widok z radością, a po kilku dniach sama podeszła i domagała się głaskania.
Anita wiedziała, że ich relacja nie będzie idealna od samego początku, dlatego zdecydowała się na konsultację z behawiorystą. Ten zalecił kilka ćwiczeń do wykonywania z Natką. Miały to być ćwiczenia, które zwiększą psią pewność siebie i zapobiegną rozwojowi lęku separacyjnego.

Nieplanowana adopcja stała się najlepszą decyzją
Ćwiczenia z Natką trwały kilka miesięcy, ale przynosiły stałe rezultaty. Z czasem suczka w pełni zaufała Anicie i stała się dla niej wspaniałą kompanką. W tamtym czasie Anita miała wiele problemów w pracy i przechodziła trudniejszy okres w życiu prywatnym. Wcześniej wracała do domu i zamartwiała się swoją codziennością. Natka całkowicie zmieniła jej podejście.
Zamiast siedzieć przed telewizorem, Anita zaczęła wychodzić na spacery. Wolne chwile spędzała na zabawach i ćwiczeniach z Natką. Była to dla niej świetna forma spędzania czasu i sposób na rozładowanie stresu.
Dzięki regularnym spacerom, Anita w końcu poznała kilku swoich sąsiadów, którzy również posiadali psy. Było to dla niej dość ważne, ponieważ nigdy nie lubiła tej anonimowości w wielkim, nowoczesnym bloku. Dziś Anita przyznaje, że Natka to przypadkowy dar od losu. Choć ich relacja z początku nie była planowana, Natka zyskała nowy dom, a Anita wspaniałego przyjaciela na każdy dzień.