Nie możesz przegonić „piwnicznego” kota. Prawo mówi jasno

Temat kotów wolno żyjących budzi wiele emocji, a wokół ich statusu narosło mnóstwo mitów. Wiele osób błędnie utożsamia je z kotami bezdomnymi, co prowadzi do nieporozumień na linii mieszkańcy – zarządcy nieruchomości. Tymczasem polskie prawo jasno określa, że koty „piwniczne” stanowią dobro ogólnonarodowe i są nieodzownym elementem ekosystemu miejskiego, a ich ochrona nie jest jedynie dobrą wolą, lecz ustawowym obowiązkiem.
- Kot wolno żyjący to nie kot bezdomny
- Obowiązki gminy i rola społecznych opiekunów
- Wspólnoty i spółdzielnie – co wolno zarządcy?
Kot wolno żyjący to nie kot bezdomny
Zgodnie z Ustawą o ochronie zwierząt, koty wolno żyjące traktowane są jako zwierzęta dzikie, które bytują w otoczeniu człowieka w stanie wolnym. Nie są to zwierzęta bezdomne w rozumieniu prawa – czyli takie, które uciekły lub zostały porzucone i nad którymi człowiek utracił kontrolę. Koty wolno żyjące nigdy nie posiadały właściciela i są przystosowane do życia w ekosystemie, w którym pełnią ważną funkcję, ponieważ regulują populację gryzoni.
Oznacza to, że zabieranie takich kotów do schronisk jest prawnie niedopuszczalne, chyba że zwierzę wymaga natychmiastowej pomocy medycznej. Te mruczki mają prawo do przebywania w miejscu bytowania, a wszelkie próby ich wyłapywania, wywożenia czy płoszenia mogą być uznane za znęcanie się nad zwierzętami.
Obowiązki gminy i rola społecznych opiekunów
Główny ciężar opieki nad kotami wolno żyjącymi spoczywa na gminach. Mają one obowiązek corocznego uchwalania „Programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt”, który musi zawierać konkretne zapisy dotyczące kotów wolno żyjących. Gmina jest zobligowana do finansowania ich dokarmiania (szczególnie w okresie zimowym), zapewnienia opieki weterynaryjnej w przypadku chorób oraz – co najważniejsze – finansowania zabiegów kastracji i sterylizacji w celu humanitarnego ograniczania populacji.
W praktyce gminy realizują te zadania przy współpracy z tzw. społecznymi opiekunami kotów (zwanymi inaczej karmicielami). Są to osoby prywatne, które po zarejestrowaniu się w urzędzie miasta lub gminy, otrzymują wsparcie w postaci karmy lub talonów na leczenie i zabiegi. Warto pamiętać, że gmina nie może odmówić pomocy, powołując się na brak środków, ponieważ realizacja programu opieki jest jej zadaniem własnym, wynikającym bezpośrednio z przepisów prawa krajowego.
Wspólnoty i spółdzielnie – co wolno zarządcy?
Najwięcej konfliktów prawnych generuje kwestia udostępniania piwnic lub stawiania budek dla kotów na terenach wspólnot mieszkaniowych. Zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Środowiska oraz licznymi wyrokami sądów, zarządcy nieruchomości mają obowiązek umożliwić kotom bytowanie. Zakazywanie dokarmiania czy szczelne zamykanie wszystkich okienek piwnicznych, które uniemożliwia czworonogom schronienie, może być interpretowane jako utrudnianie sprawowania opieki nad zwierzętami, co narusza zapisy ustawy.
Oczywiście prawo wymaga tutaj balansu – karmienie mruczków nie może powodować zanieczyszczenia części wspólnych, a karmiciele powinni dbać o ogólny porządek. Jednak zarządca nie ma prawa arbitralnie pozbyć się kotów ze swojego terenu. Warto w takich przypadkach szukać kompromisu.
