Kot nagle przestaje mruczeć – co się zmieniło?

Mruczenie to chyba najbardziej charakterystyczny koci dźwięk. Kojarzy się ze szczęściem i spokojem. Kiedy zwierzak, który do tej pory chętnie mruczał, nagle milknie, często dochodzimy do wniosku, że może ma chwilowo gorszy nastrój. Tymczasem takiej zmiany nie należy lekceważyć, może bowiem świadczyć, że z pupilem dzieje się coś niedobrego.
Utrata poczucia bezpieczeństwa
Koty mruczą głównie wtedy, gdy są zrelaksowane i bezpieczne. Jeśli w domu zaszły duże zmiany, takie jak remont, pojawienie się nowego członka rodziny czy nawet przemeblowanie, pupil może poczuć się przytłoczony, co skutkuje zaprzestaniem mruczenia.
Równie destrukcyjny jest stres związany np. z pogorszeniem relacji z opiekunem lub innymi zwierzętami mieszkającymi w domu. Czworonóg skupia się na monitorowaniu otoczenia, jest ciągle czujny, a taki stan wyklucza mruczenie. Aby problem się nie pogłębiał, trzeba szybko podjąć działania na rzecz poprawy atmosfery w czterech ścianach.
Niepokojąca cisza
Dawid uwielbiał mruczenie kotki Basi. Dźwięk działał kojąco na jego nerwy. Kiedy Basia nagle przestała mruczeć, Dawid początkowo myślał, że to efekt złego samopoczucia związanego z upałem. Czas jednak mijał, a kotka nie wracała do dawnych nawyków.
„To było dziwne. Głaskałem ją tak, jak lubiła najbardziej, a ona nic. Dwa tygodnie później okazało się, że Basia miał bardzo bolesny stan zapalny dziąseł, o którym nie miałem pojęcia. Dopiero po interwencji lekarza weterynarii mruczenie wróciło” – wspomina Dawid.
Mruczenie jako oznaka stresu
Warto pamiętać, że mruczenie nie zawsze oznacza zadowolenie. Koty używają go także do samouspokajania się, a nawet w sytuacjach stresowych, na przykład w trakcie wizyty u weterynarza. Próbują sobie w ten sposób radzić również z bólem.
Każda nagła zmiana zachowania naszego pupila powinna zwrócić naszą uwagę. Koty nie pokazują wprost, że coś im dolega, do samego końca maskują cierpienie. Uważność opiekuna jest w takich wypadkach na wagę złota, ponieważ drobiazgi często wskazują na to, że należy zabrać zwierzę do weterynarza.
