Godzinami wpatruje się w szybę? Zobacz, co Twój kot naprawdę widzi za oknem

Koty z reguły uwielbiają siedzieć przy oknie i podziwiać świat na zewnątrz. Człowiek czasem zastanawia się, co one tam widzą? W końcu krajobraz nie zmienił się drastycznie od wczorajszego dnia. Tymczasem świat zewnętrzny jest dla czworonoga niczym fascynujący film. Dostarcza emocji, których próżno szukać gdzieś indziej.
Kocia telewizja
Najbardziej oczywistym powodem, dla którego koty potrafią godzinami tkwić na parapecie, jest ruch. Mruczki to drapieżniki. Ich oczy są bardzo wrażliwe na najmniejsze nawet poruszenie w otoczeniu. Drzewo kołyszące się na wietrze, liść opadający na chodnik, a przede wszystkim latające ptaki i biegające po trawniku owady – to wszystko sprawia, że czworonóg w ułamku sekundy zmienia się z kanapowego lenia w myśliwego.
Kiedy kot patrzy na przelatującego wróbla, przeżywa ogromne emocje, nawet jeśli od zdobyczy dzieli go gruba szyba. To właśnie podczas takich obserwacji możemy usłyszeć charakterystyczne „klekotanie " lub poszczekiwanie, które jest wyrazem ekscytacji wymieszanej z frustracją, że ofiara znajduje się poza zasięgiem łap. Taka stymulacja wizualna chroni zwierzaka przed nudą.
Ukochane ciepło
Koty uwielbiają ciepło i dobrze się czują w otoczeniu, w którym panuje wysoka temperatura. Nic zatem dziwnego, że parapet, na który przez wiele godzin padają promienie słoneczne, staje się dla nich ulubionym legowiskiem. Po prostu zapewnia długotrwały komfort termiczny.
Siedzenie przy oknie łączy więc przyjemne z pożytecznym. Ciepło płynące zza szyby pomaga mruczkowi utrzymać odpowiednią temperaturę ciała bez wydatkowania własnej energii i wprawia go w stan relaksu. Promienie słoneczne wspierają również syntezę witamin i sprzyjają zapadaniu w głęboki, regenerujący sen.
Kino i spa
„Mój kot, Alf, ma w salonie swoje prywatne centrum dowodzenia. Postawiłam wysoki drapak tuż przy oknie wychodzącym na podwórko i od tamtej pory Alf spędza tam niemal każdą chwilę. Siedzi na najwyższej platformie i podziwia widoki" – mówi Adrianna.
"Najlepsze są poranki, kiedy na pobliskim drzewie siadają gołębie. Alf wlepia w nie wzrok jak zahipnotyzowany. Zimą z kolei okno to dla niego prywatne spa – rozciąga się na parapecie tuż nad grzejnikiem i wygrzewa się z błogim wyrazem pyszczka".
