Dlaczego kotki zmieniają miejsce, w którym trzymają młode? To stary instynkt

Kiedy kocia mama zaczyna przenosić młode z miejsca na miejsce, wielu opiekunów zastanawia się nad motywacją tego zachowania. Przecież zwierzęciu żyjącemu w domu nie grozi żadne niebezpieczeństwo. Tymczasem mamy tu do czynienia z głęboko zakorzenionym instynktem obecnym nawet u mruczków, które nigdy nie opuściły spokojnych czterech ścian.
Bezpieczeństwo przede wszystkim
Najczęstszy i najbardziej pierwotny powód przenoszenia kociąt z miejsca na miejsce to przekonanie, że pierwotne gniazdo stało się niebezpieczne. Kociej mamie wystarczy zaledwie zapach obcego człowieka lub zwierzęcia, niezidentyfikowany hałas, cień albo po prostu zbyt duży ruch wokół kryjówki, żeby poczuła się zaniepokojona.
W naturze pozostawienie miotu w jednym miejscu przez długi czas zwiększa ryzyko wykrycia przez drapieżniki, takie jak lisy, kuny czy jastrzębie. Instynkt przetrwania jest obecny również u kotów, które nigdy nie były na dworze. Dlatego nawet hodowlana kotka przenosi kocięta.
Dbałość o komfort
Wymagania kociąt zmieniają się z czasem. W pierwszych tygodniach życia małe kotki potrzebują bardzo ciepłego, ciasnego i ciemnego miejsca, w którym łatwo utrzymać temperaturę ok. 30–32°C. Kiedy czworonogi stają się bardziej ruchliwe, próbują wstawać i eksplorować otoczenie, ograniczona przestrzeń zaczyna im przeszkadzać.
Kotka szuka wtedy większego, ale nadal bezpiecznego miejsca, które umożliwi młodym poruszanie się bez ryzyka odejścia zbyt daleko. Przenosiny są też sposobem na rozproszenie ryzyka – jeśli jedno gniazdo zostanie odkryte przez drapieżnika, zginie jedynie część miotu. Tego rodzaju kalkulacja może wydawać się brutalna, ale w świecie zwierząt jest zupełnie normalna.
