Wyobraź sobie, że ktoś bez przerwy Cię łaskocze. Dokładnie to czuje Twój kot podczas głaskania

Kocie zachowania bywają zagadkowe. Szczególnie jeśli zmieniają się w ciągu ułamku sekundy. Wielu opiekunów doświadczyło takiego zjawiska: zwierzak przychodzi na kolana, ale pogłaskany, nagle zrywa się do ucieczki. Czy to jest normalne?
Przebodźcowanie
Najczęstszą przyczyną nagłej ucieczki kota podczas pieszczot jest przebodźcowanie. Skóra mruczka jest gęsto usiana receptorami nerwowymi, które bardzo szybko reagują na dotyk. Choć początkowo głaskanie sprawia zwierzęciu ogromną przyjemność, po pewnym czasie powtarzalny ruch zaczyna je drażnić, a nawet wywoływać fizyczny ból.
Wyobraź sobie, że ktoś łaskocze Cię przez dłuższą chwilę – na początku to nawet zabawne, ale po minucie staje się nie do zniesienia i chcesz, żeby ta osoba przestała. Dokładnie to samo czuje kot, gdy ulegnie przebodźcowaniu. Kiedy poziom ekscytacji przekracza bezpieczną granicę, zwierzak stara się jak najszybciej wrócić do równowagi.
Strefy zakazane
Kiedy kot podchodzi do Ciebie, najczęściej oczekuje pieszczot w bardzo konkretnych miejscach – tam, gdzie znajdują się jego gruczoły zapachowe. Uwielbia drapanie pod brodą, wokół uszu, na policzkach, a czasem u nasady ogona. My, ludzie, mamy jednak tendencję do głaskania kota po całym ciele, przesuwając dłoń w dół pleców, w stronę wrażliwego brzucha lub tylnych łap.
Dotknięcie „zakazanych" stref wywołuje natychmiastową reakcję obronną. Brzuch to najbardziej narażony na zranienie obszar ciała, dlatego zwierzę złości się, gryzie i drapie, jeśli Twoja ręka zawędruje w tamte rejony. Najlepiej trzymać się od nich z daleka.
Nauka powściągliwości
„Przez długi czas byłam przekonana, że moja kotka po prostu jest kapryśna” – opowiada Magda. „Wskakiwała mi na kolana, ale gdy tylko próbowałam ją pogłaskać, uciekała. Nie rozumiałam, o co jej chodzi”.
„Dopiero kiedy przeczytałam kilka książek, zorientowałam się, że siadanie na człowieku nie oznacza od razu prośby o pieszczoty. Musiałam się nauczyć trzymać ręce przy sobie. Nie było to łatwe, ale dzięki temu moje zwierzę darzy mnie większym zaufaniem”.
