Łańcuch ma zniknąć, ale co dalej z psami? 36 organizacji ostrzega przed nowymi przepisami

Polska stoi na progu jednej z najważniejszych reform w historii ochrony zwierząt – ostatecznego zakazu trzymania psów na łańcuchach. Jednak zamiast oczekiwanego przełomu, w środowisku prozwierzęcym wybuchł potężny sprzeciw. Koalicja 36 największych polskich organizacji pozarządowych i fundacji skierowała list otwarty do sekretarza stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Stefana Krajewskiego. Obrońcy praw zwierząt alarmują: ministerialny projekt rozporządzenia określający wymogi dla kojców w praktyce sprowadzi się do zamiany metrowego łańcucha na ciasne, betonowe klatki, skazując psy na życie w izolacji.
- Rozporządzenie pod ostrzałem
- Mała powierzchnia = zaburzenia behawioralne
- Kojec jako wyjątek, a nie standard
Rozporządzenie pod ostrzałem
Autorką wystąpienia jest mec. Sara Balcerowicz, pełnomocniczka Komitetu Stop Łańcuchom, Pseudohodowlom i Bezdomności Zwierząt, odpowiedzialnego za obywatelski projekt ustawy, pod którym podpisało się ponad pół miliona obywateli. Koalicję tworzą m.in. OTOZ Animals, Akcja Demokracja oraz dziesiątki lokalnych stowarzyszeń.
Kością niezgody stały się zaproponowane przez resort rolnictwa minimalne normy powierzchni kojców, uzależnione od wysokości psa w kłębie:
- 4 m² – dla psów poniżej 40 cm wysokości,
- 5 m² – dla psów w przedziale 40–59 cm,
- 8 m² – dla psów mierzących 60–70 cm,
- 10 m² – dla zwierząt powyżej 70 cm.
Dla porównania typowy 3-metrowy łańcuch dawał psu pole ruchu po okręgu o powierzchni ponad 28 metrów kwadratowych. Aktywiści wskazują na absurd i okrucieństwo proponowanych przepisów: mały lub średni pies zamknięty w 4- lub 5-metrowym kojcu będzie dysponował przestrzenią mniejszą niż ciasna łazienka w bloku. Jeżeli w rozporządzeniu nie znajdą się rygorystyczne nakazy zapewnienia psu codziennego, swobodnego ruchu poza uwięzią oraz kontaktu z człowiekiem, kojec stanie się nową, prawnie sankcjonowaną celą dożywotniego więzienia.
Mała powierzchnia = zaburzenia behawioralne
Z punktu widzenia psychologii i behawioru zwierząt, długotrwała izolacja w ciasnej przestrzeni rodzi katastrofalne skutki. Pies jest gatunkiem społecznym i terytorialnym, którego dobrostan opiera się na możliwości realizowania łańcucha łowieckiego, węszenia, eksploracji i budowania relacji z grupą rodzinną.
Zamknięcie zwierzęcia w kilkumetrowej klatce prowadzi do tzw. deprywacji sensorycznej i głębokiej frustracji. Psy odizolowane na małej powierzchni bardzo szybko wykształcają zaburzenia stereotypowe – uporczywe krążenie przy kratach, samookaleczanie , agresję zasobową lub głęboką apatię. Co więcej, brak możliwości oddzielenia strefy wypoczynku od strefy fizjologicznej (co na małym metrażu jest fizycznie niemożliwe) uderza w naturalne instynkty higieniczne zwierzęcia, skazując je na bytowanie we własnych odchodach.
Kojec jako wyjątek, a nie standard
Obrońcy praw zwierząt kategorycznie domagają się ponownego przeliczenia norm powierzchniowych oraz zredefiniowania roli kojca w polskim prawie. Ich kluczowe postulaty obejmują:
- Znaczne zwiększenie minimalnego metrażu: Dostosowanie wymogów do rzeczywistych potrzeb biologicznych psów, tak aby kojec nie stanowił miniaturowej klatki.
- Ustawowy obowiązek ruchu: Wprowadzenie zapisu o obligatoryjnym, codziennym wypuszczaniu psa z kojca na wybieg oraz zapewnieniu regularnego kontaktu z opiekunem.
- Zapobieganie patologiom: Umieszczenie w przepisach zasady, że kojec może być jedynie rozwiązaniem czasowym (np. na czas przyjazdu gości czy prac gospodarskich), a nie stałym miejscem utrzymywania zwierzęcia.
- Ochrona przed warunkami atmosferycznymi: Wprowadzenie nakazu zacienienia, odpowiedniej wentylacji, nieśliskiej nawierzchni i ochrony przed upałami, które w zamkniętych kojcach bywają równie zabójcze, co mrozy.
Konsultacje społeczne projektu rozporządzenia dobiegły końca, a presja na Ministerstwo Rolnictwa ze strony opinii publicznej i środowisk weterynaryjnych stale rośnie. Pod apelem o kojce, w których psy będą mogły naprawdę żyć, podpisały się już tysiące obywateli. Kolejne tygodnie pokażą, czy resort wykaże się empatią i zrozumieniem wiedzy naukowej, czy też historyczny zakaz trzymania psów na łańcuchach stanie się jedynie początkiem nowej ery, czyli ery klatek.
