Łoś pojawił się na Dworcu Centralnym. 127 pociągów złapało opóźnienia

W miastach coraz częściej można spotkać... dzikie zwierzęta. 13 września na jednym z warszawskich dworców kolejowych pojawił się łoś. Nietypowy przybysz postawił na nogi policję, strażaków, pracowników PKP oraz leśników. Dla jego własnego dobra trzeba było go uśpić.
Nietypowy gość
Łoś Emil, bo tak go nazwano, wzbudził prawdziwą sensację i postawił na nogi przedstawicieli wielu służb. W niedzielę 13.09 pojawił się na peronie przystanku PKP Warszawa Centralna. Jego obecność stała się z miejsca sensacją, ale również kłopotem. Ogromne stworzenie uniemożliwiło normalny ruch pociągów.
Szybko podjęto akcję ratunkową. Chodziło o to, by czworonóg bezpiecznie wrócił do swojego prawdziwego domu. Na peronie pojawił się sztab specjalistów. „Informację o tym, że łoś jest na Dworcu Centralnym dostaliśmy około godziny 19:20. Wtedy udał się tam nasz patrol łowczych razem z lekarzem weterynarii. Dotarli tam około godziny 20:00, weszli do podziemi dworca, gdzie rzeczywiście zastali łosia” – powiedział Mariusz Wrona z Lasów Miejskich w wywiadzie dla TVP3.
Bezpieczny powrót do domu
Minęło osiemdziesiąt minut, zanim zapanowano nad sytuacją. Dokładnie po tym czasie łoś został uśpiony. Następnie nieprzytomne zwierzę usunięto z torów i wyniesiono z budynku dworca. Akcji przyglądali się zaciekawieni podróżni. Mimo utrudnień w postaci opóźnień pociągów nikt do czworonoga nie miał pretensji. „127 pociągów było opóźnionych na ponad 3000 minut. 10 pociągów skierowaliśmy przez stację Warszawa Śródmieście, 4 pociągi musieliśmy odwołać na części relacji” – oświadczyła Anna Znajewska-Pawluk z zespołu prasowego PKP PLK w rozmowie z TVP3.
Nieprzytomne zwierzę zostało umieszczone w specjalnym samochodzie należącym do Lasów Miejskich, a następnie przewiezione w bezpieczne miejsce z daleka od wszelakich dworców. Pozostaje trzymać kciuki, by Emil więcej nie poczuł ochoty na podróż koleją. W mieście czyha na niego wiele niebezpieczeństw, on sam może również stanowić zagrożenie.
Takich sytuacji będzie więcej?
W ostatnich miesiącach doniesień o dzikich zwierzętach spacerujących po ulicach miast jest więcej. Szczególnie chętnie ludzkie siedziby odwiedzają dziki, zwabione kubłami na śmieci wypełnionymi resztkami jedzenia. Nagrania z czworonogami podbijają internet i dzielą opinię publiczną. Jedni chcą drastycznego zmniejszenia populacji, inni opowiadają się za usypianiem i wywożeniem z powrotem do lasu.
Wszystko wskazuje na to, że będziemy musieli się do tego zjawiska przyzwyczaić. „Trzeba spojrzeć również na drugą stronę. Mamy coraz więcej samochodów i dróg, także przecinających tereny cenne przyrodniczo. Część z nich jest niewłaściwie zabezpieczona. Do tego dochodzi sposób jazdy kierowców, zwłaszcza prędkość” - powiedział dr hab. Jakub Gryz, biolog, profesor Instytutu Badawczego Leśnictwa w wywiadzie dla Portalu Samorządowego.